Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kinga Rusin cierpiała, gdy rozpadło się jej małżeństwo z Tomaszem Lisem. To był ogromny cios

Kinga Rusin (45 l.) od sześciu lat jest w szczęśliwym związku, a jednak, zrażona nieudanym małżeństwem, unika pytań o ślub. Czy to się zmieni?

Kiedy Kinga Rusin na niedawnej premierze swojej książki pojawiła się w pięknej, śnieżnobiałej koronkowej sukni, sprowokowała ciekawskich. Od razu pojawiły się pytania, czy dziennikarka podjęła decyzję o zamążpójściu. Szybko okazało się, że to prowokacja.  

Reklama

- Specjalnie ubrałam się w taką á la suknię ślubną, by ludzie mnie zauważyli i poniosło się dalej moje przesłanie. W moim życiu prywatnym nic się nie zmienia. W ogóle nie myślę o takich rzeczach jak ślub - oświadczyła dziennikarzom. 

Kinga jest w stałym związku od sześciu lat. Jej partner, prawnik Marek Kujawa, ma świetny kontakt z córkami z małżeństwa Kingi z Tomaszem Lisem, Igą i Polą. Mężczyzna wspiera ją w działaniach zawodowych. To on dopingował ją do napisania książki. Para pojawia się na oficjalnych imprezach, spędzają razem romantyczne wakacje i, jak mówią znajomi, jest bardzo zgodna. Łączą ich poglądy na świat, wspólne zainteresowania i pasje sportowe. Kinga, początkowo nieufna, otworzyła się na miłość.  

- Cenię sobie życie z mężczyzną. Tym bardziej, że wokół bardzo wielu ludzi podejmuje trudne decyzje. Zmienia partnerów. Nie tylko mężczyźni odchodzą. Kobiety też decydują się na to, kiedy widzą, że związek nie spełnia marzeń, ambicji. Każdy potrzebuje miłości, akceptacji, szacunku i przyjaźni. Mam teraz taki związek - powiedziała o swojej relacji w jednym z wywiadów.  

Jednak niespieszno jej do ślubu. Wszystko dlatego, że ciągnące się przez wiele lat kłopoty w związku z Tomaszem Lisem, które zakończyły się rozstaniem, zraziły dziennikarkę do instytucji małżeństwa. Wyszła za mąż jako młoda dziewczyna i początkowo poświęciła się rodzinie, podczas gdy mąż robił karierę.  

Po latach w jej związku pojawiły się problemy. To co kiedyś ich łączyło - podobny zawód i zainteresowania, piękny dom w Konstancinie oraz dwie córki - nie uchroniło przed kryzysem. Wkrótce idealne z pozoru małżeństwo przestało istnieć. To był wielki cios dla Kingi. Po dekadzie wciąż nie utrzymuje kontaktów z byłym mężem i jak ognia unika jego obecnej żony, a swojej dawnej przyjaciółki, Hanny Lis.  

- Mam za sobą 12 lat małżeństwa, nie chcę powtarzać pewnych etapów życia. Ja jestem pewna, że wiem już, czego nie chcę. Na pewno nie chcę dominacji jednej strony nad drugą. Ani szantażu emocjonalnego, grania na uczuciach, wpędzania w poczucie winy. No i osadzenie w typowych rolach kobiecych i męskich też mi nie pasuje, że pani obiad robi, a pan zarabia. Kiedyś byłam z kimś i czułam się cholernie samotna - wyznała w szczerym wywiadzie dla "Twojego Stylu".  

Dobrego wzorca zabrakło także w rodzinnym domu. Jej rodzice rozstali się, gdy była dzieckiem, ojciec pewnego dnia wyszedł z domu i nie wrócił.  

- Moje życie było inne. Każde dziecko byłoby złe, gdyby tatuś zniknął na kilka lat. Pewnego dnia posypał głowę popiołem, wrócił. Miał chyba poczucie, że ma dług do spłacenia - wspominała swoje dzieciństwo. 

Jeden z październikowych weekendów Kinga Rusin spędziła w domu przyjaciół. W rodzinnej stadninie w Gałkowie Karolina Ferenstein-Kraśko jak co roku zorganizowała tradycyjnego Hubertusa. Kinga, która często jeździ konno u swojej przyjaciółki wybrała się na Mazury z córką. Z radością patrzyła na uśmiechniętą Karolinę otoczoną trojgiem dzieci i wpatrzonego w nią męża Piotra.  

W ostatnich miesiącach spotykają się częściej niż kiedyś. Kinga i Piotr prowadzą razem "Dzień Dobry TVN". Spędzają wspólnie wakacje. Kinga z bliska obserwuje, jak rozkwita odrodzona miłość przyjaciół. 

Jeszcze trzy lata temu Kraśkowie byli o krok od rozwodu. Powodem była zbytnia zażyłość, jaka połączyła Piotra z przyjaciółką domu, Małgorzatą Rozenek. Kryzys udało się pokonać, rodzina ocalała. Kraśkowie chcieliby, by Kinga znalazła bezpieczną przystań.  

- Karolina powtarza, że gdyby nie to, że byli z Piotrem małżeństwem, być może nie miałaby aż tyle siły i woli, by w chwili kryzysu do końca walczyć o związek - mówi "Dobremu Tygodniowi" znajoma rodziny.  

Ferenstein jest przekonana, że Kinga powinna dać szansę miłości i wreszcie zdecydować się na ślub. W końcu życie różnie się układa, i choć jest z Markiem szczęśliwa, czekają ich przecież i te lepsze i te gorsze chwile. Dobrze jest wtedy mieć pewność, że ta druga osoba nie odwróci się na pięcie i nie zniknie z naszego życia. A ślub, to nie nieistotny "papierek", ale piękne świadectwo uczucia łączącego dwoje ludzi.

***
Zobacz więcej materiałów

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kinga Rusin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »