Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska: Trudne relacje matki i córki!

Dorota Szelągowska (37 l.) i Katarzyna Grochola (61 l.) udowadniają, że prawdziwa miłość wybaczy wszystko...

Znana pisarka Katarzyna Grochola podkreśla, że doświadcza najlepszego czasu w życiu. Pół roku temu po raz drugi została babcią. 

Reklama

Córka Dorota Szelągowska, zięć, wnuki tworzą ciepłą, pełną harmonii rodzinę. Taką, o jakiej dla jedynego dziecka zawsze marzyła.

Jej relacje z córką nigdy nie należały do prostych. 

"Była matką najlepszą, jaką mogła być" – powiedziała kiedyś sucho o Katarzynie Dorota. 

Dziś nie ma do niej żalu, ale był czas, gdy potępiała jej życiowe wybory.

Miała siedem lat, gdy zostały tylko we dwie, bo mama zakochała się i porzuciła jej ojca. Kolejny związek Grocholi też okazał się niewypałem.

"W pierwszym małżeństwie to ja zraniłam człowieka. W drugim – pozwoliłam się ranić" – mówiła szczerze. 

W domu panowały agresja i alkohol, ojczym Doroty był pedofilem. Pewnego dnia wyrzucił je z domu z jedną walizką. 

"Nie miałam łatwego życia. Sama wychowywałam dziecko, imałam się różnych prac, walczyłam z nowotworem" – tłumaczyła się pisarka, którą zdiagnozowano tuż przed trzydziestką.

Rokowania były złe, ale miała córkę, walczyła.

"Na raka patrzę teraz jak na najlepszą rzecz, jaka mi się w życiu zdarzyła. Ludzie mówią, że jak Pan Bóg chce kimś wstrząsnąć, to zsyła na niego coś trudnego" – przekonuje. 

A wyzwań nie brakowało. Zanim została pisarką, imała się każdej pracy, by utrzymać małą. Sprzątała domy w Wielkiej Brytanii, była salową, pomocą cukiernika, konsultantką w biurze matrymonialnym i redaktorką w dziale listów. 

Dorota przyzwyczaiła się do jej huśtawki nastrojów. Od ekstazy do rozpaczy. Nie musiała przed nią ukrywać ani świadectw, ani chłopców. Katarzyna nie wtrącała się, ale za to Dorota miała swoje zdanie o jej życiu i nie żałowała jej gorzkich słów.

"Byłam jej matką, ale i córką" – przyznała Grochola.

Nie są przyjaciółkami. 

"Bo przyjaźń oznacza, że obarczamy drugą osobę swoimi problemami" – podkreśla Katarzyna.

Są w świetnych relacjach, choć często między nimi iskrzy. 

"Jak miłość to wielka, jak kłótnia to ze wszystkich sił i do pierwszej krwi. Jak we włoskiej rodzinie" – śmieje się pisarka. 

Wspierała córkę, gdy bardzo młodo wyszła za mąż. Pomagała jej wychować 16-letniego już Antka. Przeżywała z Dorotą rozwód z Adamem Sztabą, a potem kolejną miłość i ciążę. 

Na ostatni ślub mama nie została zaproszona.

"Byliśmy tylko my i czterech gości. Miało być trzech: mój syn Antek i świadkowie. Potem było 15-minutowe wesele w Dunkin Donuts, wydaliśmy na nie 65 zł" – tłumaczy Dorota.

Zrobiła tak, bo jak podkreśla „uroczystość już miała i nie zagwarantowała jej szczęścia”. 

Wielu zastanawiało się, kto jest wybrańcem telewizyjnej gwiazdy. Przez te kilka miesięcy dziennikarzom udało się dowiedzieć, skąd pochodzi i jak ma na imię.

"Męża, Michała, górala z Zakopanego, poznała w pracy. To on jest ojcem małej Wandzi. Mieszkają poza Warszawą w pięknym domu, w który tchnęła nowe życie. Córeczka będzie mogła tam latem biegać po trawie, a w zimowe wieczory wygrzewać się z bliskimi w salonie przy kominku" - czytamy w "Dobry Tygodniu".

Katarzyna odwiedza wnuczkę tak często, jak tylko może, choć nie jest stereotypową babcią.

"Jest taka malutka. Wolę ją przytulać niż przebierać" – przyznawała skruszona. 

Pisarka nie ukrywa, że pragnie utrzymać z najmłodszym pokoleniem luźne, kumpelskie relacje.

"Z Antkiem mamy świetny kontakt" – zdradza i głęboko wierzy, że wnuczka kiedyś powie to samo. 

Grochola przyznaje, że nauczyła go kilku rzeczy, których może nie powinna. To dzięki niej chłopak pierwszy raz siadł za kierownicą, chociaż na zrobienie prawa jazdy był za młody. Także ona zabierała go na strzelnicę.

Wnuczkę chce nauczyć życiowej zaradności. I trochę porozpieszczać, bo jak podkreśla, wnuki są do kochania. Antek, który talent muzyczny odziedziczył po tacie, Pawle Hartliebie, aktorze i piosenkarzu, zaczął się uczyć grać na pianinie. Chciała mu dorównać i też zagrała kilka taktów.

'Babciu, ale możesz mi zagrać to, co potrafisz?" – powiedział jej wyrozumiale. 

Już nie może się doczekać, czego już wkrótce nauczy się od Wandzi.

"Bycie babcią to piękna sprawa"– podkreśla z uśmiechem.

Jest spokojna, bo wie, że córka da sobie radę w każdej sytuacji. Wszystko, co przeszły razem, wzmocniło ich więź i uczyniło silniejszymi. 

"Nie oddałabym tego, ponieważ to mnie zbudowało. Jak by ktoś mi powiedział: 'Hej, możesz cofnąć czas. Nie będziesz miała ojczyma alkoholika, który był pedofilem. Nie będziesz miała rozwodu rodziców, nie będziesz miała ucieczek z matką z domu, bo ojczym postanawia zrobić coś złego...', nie oddałabym tego za nic" – mówi z przekonaniem Dorota.

***

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Grochola

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »