Kasia Sobczyk do Polski ze Stanów wróciła w 2008 roku. Jak wspominała w jednym z wywiadów, "była przerażona, źle się czuła": - Moja pierś była ogromna, a pod pachą węzeł z guzem. Chcieli mnie operować. Przeraziłam się. Zaprzyjaźnieni lekarze kazali mi uciekać do Polski. Zapakowałam wyniki badań, parę drobiazgów i przyleciałam do kraju - mówiła.
Po powrocie do Polski nastąpiła poprawa. Lekarze twierdzili wręcz, że choroba ustępuje. Ostatnio jednak przypomniała o sobie.
Jak dowiedziało się "Na żywo", artystka trafiła do hospicjum.
Miała plany, chciała współpracować z grupą swojego syna Sergiusza i nagrać chicagowskie piosenki w nowych aranżacjach.
Niestety - jak czytamy w magazynie - "czuła się coraz gorzej. Syn i przyjaciele nie zawsze mogli być przy niej, a sama już sobie nie radziła...".
Kasia Sobczyk wylansowała takie przeboje jak "Nie bądź taki szybki Bill", "O mnie się nie martw", czy "Trzynastego".
Zobacz również: Kasia Sobczyk opowiedziała o chorobie








