Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kasia Kowalska wylądowała na OIOM-ie!

Kasia Kowalska (47 l.) wyznała, że tuż przed zachorowaniem jej córki sama stoczyła walkę o życie...

Kowalska (sprawdź!) z pewnością może zaliczyć ten rok do jednego z najgorszych w życiu.

Jej córka w ciężkim stanie trafiła do szpitala w Anglii, o czym donosiły wszystkie media, gdyż sama Kasia nagrała wówczas dramatyczny apel do młodych ludzi, by w czasie pandemii nie wcyhodzili bez potrzeby z domów. 

Wszyscy uznali, że Ola ma koronawirua, ale okazało się, że chorowała na coś innego. 

Ostatnio w wywiadzie dla "Pani" Kowalska w końcu wyjawiła, co było jej córce. (Czytaj TUTAJ).

Niezły skandal wywołał także jej koncert w Ciechanowie, na który przyszły tłumy, choć w kraju panował zakaz zgromadzeń. 

Kowalska wciąż nie rozumie, dlaczego jej występ został tak mocno skrytykowany i hejtowany.

"Ludzie spragnieni wzajemnych kontaktów wyszli. Czy to zbrodnia? Jedni mogą wychodzić, a drudzy nie. Chcą mi postawić zarzuty z kodeksu wykroczeń związane z zakłócaniem porządku w miejscu publicznym mimo ogłoszonych zakazów. Policjanci zaproponowali mi mandat, oczywiście go nie przyjęłam, nie czuję się winna, to nie ja byłam odpowiedzialna za organizację koncertu" - tłumaczy w "Pani" wokalistka.

Reklama

W wywiadzie Kowalska wyjawiła także, że sama rozpoczęła ten rok fatalnie. Podczas trasy koncertowej zaczęła czuć się coraz gorzej. W pewnym momencie było tak źle, że trafiła OIOM! 

"Jakoś próbowałam te koncerty ciągnąć, traciłam głos, brałam zastrzyki ze sterydów, ale było ze mną coraz gorzej. (...) Czułam, jak rośnie mi temperatura, próbowałam ją zbić lekami, ale niewiele pomagało. Myślałam, że mam zatrucie pokarmowe. Zaczęły się jakieś majaki, niewiele pamiętam (...). Szybko trafiłam na OIOM" - wspomina.

Okazało się, że Kowalska miała sepsę. Lekarze zalecili ogromną ostrożność i specjalną dietę. 

"Miałam jeść 2000 kalorii dziennie. Powiedziano mi, że kontakt z jakimkolwiek wirusem może być dla mnie tragiczny w skutkach" - podkreśla.

Gdy zaczęła się epidemia koronawirusa, Kasia była w bardzo kiepskim stanie. 

"Od wyjścia ze szpitala miałam poważny problem z nogą, podejrzewano zapalenie nerwu, zaczęły się rehabilitacja i codzienne przyjmowanie leków przeciwbólowych" - wylicza. 

Najważniejsze, że najgorsze już za nią i jej córką! 

***

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kowalska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »