Sebastian Karpiel-Bułecka grzmi na decyzje ws. Zakopanego
Sebastian Karpiel-Bułecka w ostatniej rozmowie z mediami postanowił przyznać, że choć uwielbia swój góralski temperament, to bardzo mu przeszkadza sposób zarządzania Zakopanem. Słowa artysty z grupy Zakopower obiegły media i wywołały ogromne poruszenie.
"Przede wszystkim bym bardzo chciał usunąć te wszystkie billboardy, które zagradzają wjazd do Zakopanego, na których człowiek musi siłą rzeczy zawiesić oko, bo są tak wyeksponowane, że zasłaniają cały krajobraz, po prostu go psują" - grzmiał na łamach Plejady.
Sebastian Karpiel-Bułecka powołał się na swoje wykształcenie
Sebastian Karpiel-Bułecka ma liczne powody, by krytykować ustalenia w ukochanej okolicy. Robi to między innymi dlatego, że na temacie się zna. Z wykształcenia jest architektem.
"Jestem z wykształcenia architektem, więc zwracam na to uwagę. Każdy z nas jeździ po świecie, widzimy, jak wyglądają podobne miejsca w innych częściach Europy. Widziałem w Austrii, w Niemczech, w Szwajcarii w tych krajach alpejskich. Tam krajobraz nie jest przysłaniany żadną wioską smerfów, czy jakimś masażem, czy jakąś inną atrakcją, tylko na pierwszym planie są piękne widoki. Tak też powinno być w Zakopanem" - kontynuował.
Sebastian Karpiel-Bułecka o mentalności ludzkiej. Nie gryzł się w język
To nie był koniec ostrych słów muzyka. Zaznaczył, że rozumie, co miasto próbuje zrobić, ale uważa, że najpierw trzeba wprowadzić "poprawki" w mentalności niektórych osób.
"Wiem, że miasto stara się zrobić porządek z tym wszystkim. Wiem, że w tamtym miejscu akurat nie jest to proste, bo w grę tu wchodzi też mentalność ludzka, mentalność góralska, która jest bardzo specyficzna" - mówił Sebastian.
"Szczerze myślę, że bardzo trudno jest zarządzać takim miejscem, aczkolwiek są miejsca na Podhalu, gdzie się udało to zrobić, choćby Kościelisko, gdzie billboardy całkowicie zniknęły. Przynajmniej tyle udało, jakbyśmy zaczęli zmienianie tego miejsca od wyczyszczenia krajobrazu, to byłbym przeszczęśliwym człowiekiem" - zakończył z dozą nadziei.
Czytaj też:
A jednak Krupińska nie przemilczała słów Miszczaka. Tak odpowiedziała na porównanie do jej męża
Karpiel-Bułecka zadzwonił do Krupińskiej w trakcie programu na żywo. "Ręce mu opadają"








