Paweł Szajda miał 21 lat i był studentem nowojorskiego Fordham University, gdy zagrał w komedii romantycznej "Pod słońcem Toskanii" i zebrał za swoją debiutancką rolę znakomite recenzje.
Po premierze filmu amerykańcy krytycy pisali o Pawle, że jest "uroczym i słodkim współczesnym Romeo o słowiańskiej urodzie", który ma szansę na karierę, jakiej nie udało się zrobić dotąd żadnemu jego rodakowi.
Dziś Szajda gra w serialach i filmach u boku największych hollywoodzkich gwiazd i naprawdę świetnie sobie radzi.
Rodzice Pawła Szajdy zadbali, by pamiętał o swoim pochodzeniu
Choć Paweł Szajda urodził się w Stanach, świetnie mówi po polsku.
"Przez osiem lat chodziłem do weekendowej szkoły języka polskiego. Koledzy grali w piłkę, a ja całe sobotnie poranki spędzałem w szkole. Rodzicom bardzo zależało, żebyśmy pamiętali (aktor ma czworo rodzeństwa - przypis red.), kim jesteśmy. W domu rozmawialiśmy tylko po polsku" - opowiadał w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej".
Aktorstwem zainteresował się, będąc nastolatkiem.
"W liceum grałem w sztuce pod tytułem 'Foreigner'. Po dwóch tygodniach jej wystawiania uświadomiłem sobie, że naprawdę mi się to podoba. Przygotowywanie roli, granie przed publicznością i wszystko, co się z tym wiąże..." - wspominał podczas wizyty w studiu "Dzień Dobry TVN".
"Ludzie mają różne marzenia, moim stało się aktorstwo" - dodał.
Wychowany w Farmington w stanie Connecticut Paweł od razu po egzaminach SAT, które są amerykańskim odpowiednikiem naszych matur, wyruszył do Nowego Jorku i rozpoczął studia na wydziale anglistyki w jednym z tamtejszych uniwersytetów. Równolegle studiował ekonomię i regularnie chodził na castingi do... reklam. W końcu szczęście się do niego uśmiechnęło - znana firma telekomunikacyjna szukała do roli w reklamówce młodego mężczyzny mówiącego po polsku.
"Dostałem tę pracę. A zaraz potem zagrałem Polaka w 'Pod słońcem Toskanii'. Wszystko dzięki rodzicom, którzy zadbali, żebym znał język" - powiedział w cytowanym już wywiadzie.
Pawła Szajdę zauroczyła polska aktorka, ale romans nie wchodził w grę
Wieści, że Szajda robi furorę w Hollywood, bardzo szybko dotarły do Polski. Było niemal pewne, że nasze kino - wcześniej czy później - upomni się o Pawła.
Był początek 2009 roku, gdy Andrzej Wajda postanowił przenieść na wielki ekran jedno z opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza. Wymarzył sobie, żeby Bogusia zagrał w "Tataraku" aktor... nieopatrzony. Reżyserka obsady - Ewa Brodzka - zaproponowała reżyserowi, by zatrudnił Pawła Szajdę.
"Pani Ewa pamiętała mnie z 'Pod słońcem Toskanii'. Wysłała e-maila do mojego agenta, przyleciałem do Polski na casting i dostałem rolę" - opowiadał aktor w rozmowie z Interią.
Jeszcze przed premierą "Tataraku" o Pawle zrobiło się w Polsce bardzo głośno. Plotkarskie media traktowały go jak "ciekawostkę" i bardzo chciały dowiedzieć się o nim wszystkiego. Tymczasem Szajda nie miał zamiaru mówić w wywiadach o prywatności. Twierdził, że to, z kim się spotyka i jak spędza wolny czas, jest wyłącznie jego sprawą. I tego trzyma się do dziś.
Nie jest tajemnicą, że podczas pracy na planie filmu "Wygrany" Paweł zauroczył się Martą Żmudą Trzebiatowską, której partnerował. Brukowce sugerowały nawet, że mają się ku sobie. Marta była wtedy związana z tancerzem Adamem Królem, więc o romansie z Szajdą nie było mowy. Aktorka nie kryła jednak, że bardzo polubiła kolegę z Ameryki.
Paweł Szajda nie planuje przeprowadzki do Hollywood, bo dobrze mu w Nowym Jorku
Paweł Szajda często słyszy pytanie, czy czuje się Polakiem, czy Amerykaninem. Żartuje, że "half na pół".
"Szczerze mówiąc, kiedy jestem w Stanach, nie czuję się pełnym Amerykaninem, ale kiedy jestem w Polsce, oczywiście też nie jestem traktowany jak Polak i również czuję się trochę obco" - wyznał Interii w 2010 roku.
Paweł ma wielu znajomych wśród hollywoodzkich gwiazd, bywa na różnego rodzaju galach, widywany jest na premierach na Broadwayu. Nie chce jednak przeprowadzić się do Los Angeles uznawanego za stolicę światowego kina.
"Dobrze mi w Nowym Jorku. To miejsce, gdzie każdy może czuć się jak w domu" - stwierdził ponad dekadę temu w "Dzień Dobry TVN".
44-letni aktor deklarował wtedy, że bardzo chętnie znów zagrałby w jakiejś polskiej produkcji, ale tak naprawdę zależy mu tylko na tym, by - to jego słowa - robić ciekawe filmy i grać ciekawe postacie.
"Jest mi obojętne, czy robię film w Polsce, czy w Ameryce. Chcę po prostu pracować" - powiedział, goszcząc w cytowanej już "śniadaniówce".
Chociaż zgodnie ze swoimi zasadami, gwiazdor ekranu rzadko bywa na branżowych imprezach i jedynie okazjonalnie udziela wywiadów, wciąż pozostaje aktywny zawodowo.
Ostatnio mieliśmy okazję oglądać Pawła u boku Michelle Williams w serialu "Dying for Sex", nominowanym do Emmy Awards i Złotych Globów oraz w jednym z odcinków "Prawa i porządku".
Źródła:
Wywiady z P. Szajdą: "CafeBabel" (luty 2009), "Dzień Dobry TVN" (maj 2021). Interia Film (czerwiec 2010), "Dziennik Gazeta Prawna" (marzec 2011)
Zobacz też:
Kariera Żmudy Trzebiatowskiej nagle przystopowała
Kula potwierdził ws. małżeństwa ze Żmudą-Trzebiatowską
Marta Żmuda-Trzebiatowska długo nie mogła z tym wygrać








