Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kamiński woli Cichopek i Ibisza

Emilian Kamiński, aktor i właściciel Kamienicy, w swoim teatrze stawia na celebrytów - bo jak mówi - "gwiazdy przyciągają publiczność". Uważa, że Cichopek i Ibisz więcej potrafią niż absolwenci szkół teatralnych.

Z Kasią aktor po raz pierwszy spotkał się na planie serialu "M jak miłość". "To bardzo ciekawa osoba - skończyła psychologię" - zachwala ją na łamach "Rzeczpospolitej".

Reklama

Kiedy poprosiła go o "korepetycje" z aktorstwa, mówiąc, że "ze szkołą teatralną jej nie wyszło - przez studia i pracę", zgodził się.

Odtąd dwa razy w tygodniu, po dwie godziny nadrabiali zaległośni z dykcji i techniki gry.

Tak celebrytka trafiła do "Testamentu cnotliwego rozpustnika", sztuki wystawianej w Kamienicy.

Jak mówi Kamiński, gra ona jak zawodowiec, błyskawicznie weszła w rolę, do tego świetnie wygląda i tańczy.

Ze względu na kruchość nazywa ją porcelanową Japoneczką. Uważa, że prywatnie jest kobietą mocno stąpającą po ziemi. Na scenie nie tylko łagodna i uwodzicielska, ale także drapieżna.

O Ibiszu, z zawodu aktorze, przypomniał sobie, kiedy wymyślił postać amanta w sztuce "I tak Cię kocham".

"Zaprosiłem go na próbę czytaną. Popełniał błędy - przyznaję. Jednak miał kilka - jak to nazywam - strzałów, po których pomyślałem: będzie dobrze. I nie myliłem się".

Angażowanie celebrytów przez Kamińskiego jest nie tylko częścią strategii marketingowej, ale także wyrazem sympatii do nich.

Ceni ich za... warsztat aktorski. Nie ukrywa, że większe znaczenie mają dla niego umiejętności niż dyplom szkoły teatralnej. Jest rozczarowany młodymi aktorami, którzy kończą uczelnie i nie potrafią zawodu.

"Kiedy przychodzą do mnie absolwenci szkół teatralnych, nie patrzę w papiery. Zapraszam na scenę i mówię: 'Pokaż, co potrafisz'. Wielu nie wie, co ze sobą zrobić. Nie potrafią mówić ani się ruszać. Tymczasem Cichopek i Ibisz nie mają z tym problemów" - podkreśla na łamach "Rz".

Innego zdania jest Krystyna Janda, która w Teatrze Polonia zatrudnia wielu młodych artystów. W przeciwieństwie do Kamińskiego, widzi w nich duży potencjał.

"U nas jest bardzo wiele debiutów, bez przerwy. Właściwie to jest mój konik. Moim marzeniem jest, żeby grało tu bardzo wielu młodych aktorów" - przyznaje na łamach "Super Expressu".

I dodaje z satysfakcją, że młodzi ludzie, którzy kończą szkoły teatralne, chcą grać w jej teatrze: "Ciągle pojawia się ktoś młody, kto debiutuje i mam nadzieję, że tak będzie dalej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje