Reklama

Reklama

Reklama

​Julia Wieniawa narzeka na cenę sławy. O co ma żal do Polaków?

Julia Wieniawa (23 l.) przez minione kilka lat nie znalazła czasu na zdobycie kierunkowego wykształcenia. Skupiła się na prezentowaniu coraz to nowych stylizacji na Instagramie i ściankach. Teraz ma żal do Polaków, że postrzegają ją przez pryzmat Instagrama.

Julia Wieniawa od kilku lat z żelazną konsekwencją ignoruje sugestie i rady, by skupiła się na zdobyciu aktorskiego wykształcenia, jeśli chce być poważnie traktowana w branży. Początkowo nawet się na to zapowiadało. Po maturze snuła w wywiadach rozważania, czy lepiej zdawać na studia aktorskie w Warszawie lub Krakowie, czy może wyjechać do Nowego Jorku i tam zapisać się do szkoły Lee Strasberga. Na przeszkodzie edukacji w Polsce stanął  obowiązujący studentów pierwszego roku zakaz występowania w filmach, serialach i kampaniach reklamowych, a edukacji w Nowym Jorku- pandemia. 

Reklama

Ostatecznie Julia uznała, że lepiej budować karierę na Instagramie, reklamach i w filmach pośledniej kategorii. Rzeczywiście, udało jej się osiągnąć sukces, ale głównie finansowy. 

Jako ambasadorka lakieru do paznokci, farb do włosów, smartfonów oraz kostiumów kąpielowych zarobiła wystarczająco, by wystarczyło na kupno trzech mieszkań w Warszawie, z których dopiero trzecie zaspokoiło wyśrubowane wymagania celebrytki. Z czasem całkowicie zmieniła podejście do studiów. Jak ostatnio przekonuje, teraz zależy jej na tym, by być pierwszą w Polsce celebrytką, która zrobi oszałamiającą karierę artystyczną bez kierunkowego wykształcenia. Jak wyznała w podcaście Grzegorza Betleja „Cały ten zgiełk”:

Julia Wieniawa ma żal do Polaków

Niestety, branża aktorska okazała się, jak na oczekiwania Julii, zbyt konserwatywna. Wysiłki Wieniawy, by zaistnieć także na teatralnych deskach, na razie skończyły się niepowodzeniem. Na spektaklach z jej udziałem w warszawskim Teatrze Komedia widownia świeci pustkami, ale za to na Instagramie ma 2,1 miliona obserwujących, którzy regularnie karmią jej ego komentarzami w rodzaju: „Jak można być tak piękną” lub „Bogini”.

I właśnie to, jak się nagle okazało, zaczęło jej ostatnio przeszkadzać. W wywiadzie dla „Vivy” Wieniawa żali się, że ludzie z jakichś tajemniczych dla niej, lecz zapewne niecnych powodów, postrzegają ją przez pryzmat zdjęć, które zamieszcza na Instagramie: 

Cóż, rzeczywiście ciężko to wyjaśnić. Z pewnością nie ma to nic wspólnego z tym, że przez minione 4 lata wytrwale pracowała na miano celebrytki….Na szczęście Julia już sobie wyjaśniła, że każdy, kto nie jest zachwycony „jej osobą”, po prostu jej zazdrości:

Z ostatnio udzielonych wywiadów można wysnuć wniosek, że Julia w ogóle ma problem z rozumieniem. A już ze szczególnym uporem nie przyjmuje do wiadomości, że ma osobisty udział w kształtowaniu swojego wizerunku. 

Zobacz też:

Julia Wieniawa w rozmowie z Magdą Mołek. Zapewnia: "Nie jestem głupią celebrytką"

Julia Wieniawa wstydzi się pisać własne teksty? "To dla mnie jak rozbieranie się"

Donna D'Errico pręży ciało na Instagramie. Bardzo się zmieniła?

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Julia Wieniawa

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »