Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Racewicz wydała oficjalne oświadczenie o swoim odejściu z TVP!

Joanna Racewicz (44 l.) po 20 latach zakończyła pracę w TVP. Odniosła się w końcu do decyzji stacji o jej zawieszeniu w obowiązkach służbowych.

Władze TVP 15 marca stwierdziły, że dziennikarka powinna zostać zawieszona w wykonywaniu obowiązków służbowych z powodu działania niezgodnego z zasadami dotyczącymi reklamy i stojące w sprzeczności z wykonywaniem zawodu dziennikarza.

Reklama

Wszystkiemu winien był wpis prezenterki, zamieszczony na jej prywatnym profilu w portalu społecznościowym. Dotyczył on diety Joanny, która trwała 40 dni i schudła dzięki niej 10 kilogramów.

"TVP uznała to za lokowanie produktu bez ich zgody" - mówi informator "Super Expressu".

Przez pewien czas gwiazda powstrzymywała się od pochopnych stwierdzeń, lecz teraz wydała oficjalne oświadczenie, w którym tłumaczy całą sprawę ze swojego punktu widzenia i oświadcza, że sama postanawia odejść z TVP.

"Kiedy 6 marca wychodziłam ze studia ‘Pytania na śniadanie’ nie wiedziałam, że będzie to mój ostatni program. Nie miałam więc szansy pożegnać się z Państwem i podziękować za półtora roku serdecznej uwagi i fantastycznej przygody. Czynię to więc teraz, właśnie tutaj. Dziękuję za wszystkie dobre słowa i dowody Państwa sympatii. Jestem też wdzięczna za każdą krytykę, bo właśnie ona motywowała mnie do zmian, uśmiechu i pozbycia się sztywnego kostiumu ‘pani, która przyszła do śniadaniówki prosto z programu informacyjnego’.

Teraz w moim życiu czas na kolejne zmiany. Dwa tygodnie temu, tuż po programie zostałam poinformowana przez Kierownika Redakcji ‘Pytanie na śniadanie’, p. Katarzynę Adamiak-Sroczyńską, że zostaję zawieszona w pracy z powodu naruszenia zasad etyki dziennikarskiej. Zawieszona do wyjaśnienia. Zarzucano mi, że dopuściłam się lokowania produktu, a co za tym idzie kryptoreklamy, posługując się wizerunkiem własnym i Programu. Chodziło o posty, w których pokazywałam stosowaną przeze mnie dietę i ubrania, w których występowałam w programie. Istotnie, scenografia ‘Pytania na śniadanie’ była tłem kilku zdjęć i filmów. Była, bo traktowałam studio jak swoje naturalne środowisko.

Trochę, jak drugi dom. Posty ukazywały się jednak wyłącznie w moich kanałach w mediach społecznościowych, a więc w prywatnej przestrzeni kontaktu z Państwem, Przyjaciółmi, Znajomymi i Widzami. Ich celem nie była działalność komercyjna, ale chęć podzielenia się z Państwem stylem życia i wyborami, które mogą pozytywnie motywować każdego, komu mój świat wydaje się interesujący. Napisałam wyjaśnienie, zapewniłam o gotowości do rozmowy i naprawy wszelkich niezręczności, natychmiast skasowałam wszystkie sporne materiały. Czekałam na odpowiedź ze strony mojego Pracodawcy, ale ta nie nadchodziła.

Nie skutkowały także próby spotkań z Dyrekcją i Przełożonymi. Zamiast dialogu - dziesięć dni później - Telewizja Polska SA opublikowała oficjalne oświadczenie, o którym dowiedziałam się z mediów. Jest w nim informacja, że wykorzystywałam markę 'Pytanie na śniadanie' do promocji produktów ‘bez wiedzy i zgody kierownictwa programu, co powtarzało się mimo upomnień ze strony przełożonych’. Mniejsza o logiczną niespójność w tym zdaniu. Ważniejsze, że nigdy nie było żadnych upomnień. 

W tej sytuacji mam prawo sądzić, że posłużono się pretekstem, a rzeczywiste powody rozprawy ze mną są zupełnie inne. Zwłaszcza, że stawiane mi zarzuty naruszenia zasad etyki dziennikarskiej dotyczą jedynie programu 'Pytanie na śniadanie', a nie rzutują na prowadzone przeze mnie programy na antenie TVP Polonia. Wniosek stąd taki, że albo w TVP SA obowiązują dwa różne kodeksy etyki, albo, że nie o etykę tutaj chodzi. 

Domysły o istotę sprawy zostawiam Szanownej Publiczności. W tym jednak miejscu pragnę poinformować - Widzów i Pracodawcę - o mojej decyzji rozwiązania niemal 20 - letniej współpracy. Pozwoliłam sobie wybrać drogę medialną, bo właśnie taka została mi narzucona przez TVP SA. Kończę duży i ważny etap w życiu, nie czekając na decyzję z Woronicza 17. Kończę na własnych warunkach, sama, z podniesioną głową. Bo nie czuję się winna" - napisała dziennikarka w oświadczeniu, które zostało przesłane do władz TVP.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 


Dowiedz się więcej na temat: Joanna Racewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje