Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Pacuła miała świat u swych stóp. Fatalny błąd przekreślił wszystko!

Uroda Joanny Pacuły (61 l.) robiła wielkie wrażenie w Hollywood. Mówiono, że jest tajemnicza, drapieżna i łączy słowiańskość z akcentem Orientu. To ona pierwsza dostała propozycje, dzięki którym odniosły sukces Sharon Stone i Kim Basinger. Dlaczego odrzuciła życiową szansę?

"Nagi instynkt", "9 1/2 tygodnia", "Striptiz", "Licencja na zabijanie" - co łączy te filmy? Oprócz tego, że dla grających w nich aktorek były trampoliną do sławy, jest coś jeszcze: główną rolę w każdym z nich odrzuciła Joanna Pacuła.

Reklama

Od kariery na miarę Sharon Stone dzieliła ją tylko ta szczypta intuicji, oprócz tego miała wszystko: talent, osobowość, determinację, urodę a nawet… znajomości.

PRL zawsze był dla niej za ciasny. Chociaż powodziło jej się tutaj doskonale, grała coraz ciekawsze role i jej nazwisko stało się synonimem marzeń polskiego mężczyzny, któremu, jak wtedy mawiano, do szczęścia były potrzebne tylko "cztery kółka i Pacułka".

Już jesteś aktorką!

Na warszawską PWST dostała się za pierwszym razem, na 22 miejsca było 450 kandydatów. Po wyjściu z sali zemdlała, chociaż podobno profesor Bardini, wysłuchawszy jej monologu, wykrzyknął: - Dziecko! Ty nie potrzebujesz żadnej szkoły, ty już jesteś aktorką!

Na studiach zwróciła na siebie uwagę profesora Holoubka, który po dyplomie zatrudnił ją w Teatrze Dramatycznym. Tu zasłynęła rolą Albertynki. 

"Cud Dziewczynki w gombrowiczowskiej 'Operetce', która pod koniec spektaklu obnaża swoje kształty z pełnym prostoty wdziękiem. Dla niej było to wielkie wyzwanie aktorskie - do dziś nie rozbiera się na ekranie, jeśli nie widzi dla tego dramaturgicznego uzasadnienia - ale prasa z lubością oddała się złośliwym komentarzom. 

Dziś ze sprzecznych relacji trudno ustalić, czy zachwycił się nią wtedy Roman Polański, czy może Piotr Fronczewski. Łączono ją z obydwoma.

Wkrótce potem wyjechała do Paryża, gdzie zastała ją wiadomość, że w Polsce wprowadzono stan wojenny. Musiała wybierać. - Wrócić do domu i czekać na lepsze czasy, czy zostać za granicą i uczyć się nowych rzeczy.

"Zdecydowałam się zaryzykować" - wspomina. Potem „Time” donosił: - Gdy stan wojenny zamknął polskie teatry, Joanna Pacuła została zmuszona do światowej kariery. Po roku spędzonym we Francji, gdzie kontakty zawodowe ułatwiał jej Polański, wybrała się do USA. 

Okradziona

Nowy Jork ją oczarował, była jak w ekstazie, w związku z czym podzieliła los tysięcy turystek: została okradziona. Łupem złodzieja padła torebka z jej paszportem i pieniędzmi.

W związku z sytuacją polityczną polski konsulat mógł wystawić tylko świadectwo obywatelstwa, o nowym paszporcie nie było mowy. Utknęła w miejscu, bez pracy, pieniędzy, mieszkania, a przede wszystkim biegłej znajomości języka. 

Trafiła wtedy pod opiekuńcze skrzydła Elżbiety Czyżewskiej, u której na jakiś czas zamieszkała. Przyjaźń zakończyła się z hukiem, bo dwie silne osobowości pod jednym dachem to o jedną za dużo. Czy Elżbieta widziała w młodziutkiej Joannie siebie sprzed lat, próbując za jej pomocą zaspokoić własne zawiedzione ambicje? 

Tego nigdy się nie dowiemy, obie postanowiły zatrzymać to w tajemnicy. Ciekawskim jakąś podpowiedź dać może film „Anna” Agnieszki Holland i Jerzego Bogajewicza, których zainspirował konflikt dwóch aktorek.

Ciekawostką jest też, że na początku lat 80. Pacuła starała się o rolę Polki Sophie Zawistowski w „Wyborze Zofii”, za którą Meryl Streep dostała później Oscara.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że swoją kreację i sposób mówienia Streep wzorowała w znacznej mierze na Czyżewskiej, którą zachwyciła się, gdy występowały razem w „Biesach” Wajdy.

Hollywood pełne jednak było ról dla dziewczyn z nieudawanym cudzoziemskim akcentem i gdy nadarzyła się szansa, Pacuła była już doskonale przygotowana, aby ją wykorzystać.

Kilka miesięcy po jej przyjeździe zupełnie nieoczekiwanie zadzwonił telefon. Reżyser Michael Apted szukał nieznanej aktorki z Europy Wschodniej do głównej roli w swoim nowym filmie „Park Gorkiego”. 

O Pacule usłyszał podobno od Polańskiego, chociaż ona sama nie jest tego wcale taka pewna: - W sumie nie mam pojęcia do dziś, komu powinnam podziękować, że umożliwił mi start - mówi.

Wschodząca gwiazda

Producent Hawk Koch, znajomy i współpracownik Polańskiego z planu „Dziecka Rosemary” i „Chinatown”, rozpływał się w zachwytach nad przepiękną Polką: - Jest idealna do tej roli. Zakochaliśmy się w niej - ale tak naprawdę mówił głównie o sobie. 

W „Parku…” Joanna gra Rosjankę Irinę Asanową, rozpiętą w miłosnym trójkącie między Amerykaninem (Lee Marvin) a Rosjaninem (William Hurt). 

Poza planem namiętność wybuchła między nią a Hawkiem. Starszy o 12 lat, porzucił dla niej żonę i dwójkę dzieci.

Miłosny podbój Pacuły został przypieczętowany małżeństwem, a zawodowy… nominacją do Złotego Globu i prestiżowym zadaniem wręczenia Oscara najlepszemu operatorowi 1984 r. 

Znalazła się na liście 12 wschodzących gwiazd co roku ogłaszanej przez wpływowego krytyka Johna Willisa. 

"W USA mam poczucie, że mogę zostać kimkolwiek zechcę, bo wszystko zależy ode mnie. Jeśli tylko nadążę, mogę zajść tak daleko, jak moje marzenia" - kipiała energią.

Jej egzotyczną słowiańską urodę docenili szefowie „Vogue”. Pojawiła się na okładce pisma aż dwa razy, pierwsze wydanie sprzedało się podobno w podwójnym nakładzie.

Sama nigdy nie uważała się za szczególną piękność. 

"Urodę mam zupełnie przeciętną - mówiła w swoim pierwszym wywiadzie. Bała się, że „ładnej aktorce trudniej przekazać coś głębszego” i zdania nie zmieniła nawet wtedy, gdy magazyn „People” uznał ją za jedną z 50 najpiękniejszych osób świata. 

Anglojęzyczna prasa rozpisywała się o jej kocim wdzięku, porównywano ją do młodej Lauren Bacall.

Zachwycał się nią Giorgio Armani. Polacy widzieli w niej następczynię Poli Negri. Z gwiazdą niemego kina łączyło Pacułę także to, że kupiła dom niegdyś należący do Rudolfa Valentino, wielkiej miłości Negri.

Kolejnym sukcesem okazała się „Ucieczka z Sobiboru”. Kręcono ją w Jugosławii, dzięki czemu pierwszy raz od 5 lat Pacuła mogła spotkać się z rodziną. Rolą Luki utwierdziła swoją pozycję na tzw. hollywoodzkiej liście A, aktorów, którzy jako pierwsi dostają najciekawsze propozycje.

Fatalny błąd

Wtedy przekreśliła swoje hollywoodzkie szanse. Na biurko jej agenta trafiło kilka bardzo ciekawych, erotycznie odważnych scenariuszy.

Mąż zdecydowanie się sprzeciwił ich przyjęciu. Czy miał opory obyczajowe, czy bał się o swój związek, nie wiadomo. Na pewno jak na człowieka z branży, wykazał się wyjątkowo słabym rozeznaniem rynku.

Pacuła odrzuciła role, które z Sharon Stone i Kim Basinger uczyniły gwiazdy. Ale nie rozpatruje tego w kategoriach porażki. 

"Nie myślę o błędach, choć popełniłam ich całe mnóstwo. Wtedy niewiele wiedziałam o amerykańskim show-biznesie" - wspomina.

Gwiazda Pacuły przygasła. Media spekulowały, że stały za tym problemy małżeńskie. Jej zdaniem to praca zniszczyła jej miłość, nie odwrotnie.

"Miesiącami nie było mnie w domu. W takiej sytuacji trudno utrzymać związek. Rozstaliśmy się. A potem nie dopilnowałam tego, żeby stworzyć dom, mieć dzieci" - mówiła. 

W jej życiu pojawiali się fantastyczni mężczyźni, ale na krótko. Prasa łączyła ją z Jackiem Nicholsonem i Warrenem Beattym. Ona niezmiennie pozostawała dyskretna i milcząca.

Los oferuje jej wciąż spore role, tyle że w filmach klasy B.

"Wciąż gdzieś pędzę i nie oglądam się za siebie. I wierzę, że jeszcze wszystko może się zdarzyć. Nawet miłość" - zapewnia.

***

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Pacuła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje