Afera wokół "Nigdy w życiu". Fani stanęli za Joanną Jabłczyńską
O Joannie Jabłczyńskiej w ostatnich tygodniach było wyjątkowo głośno. Wszystko za sprawą kontynuacji filmu "Nigdy w życiu!", otwiera się w nowym oknie, w której aktorka ostatecznie nie zagra.
Jabłczyńska publicznie poinformowała, że mimo wcześniejszych rozmów dotyczących udziału w produkcji jej miejsce zajęła inna osoba. W sieci szybko rozpoczęła się dyskusja, otwiera się w nowym oknie, a wielu fanów kultowego filmu nie kryło rozczarowania decyzją twórców. Głos w sprawie zabrało także kilka osób związanych z produkcją, w tym Dorota Szelągowska, córka Katarzyny Grocholi. Kontrowersje wokół filmu przez długi czas nie cichły, a część widzów do dziś wspomina całą sytuację z niesmakiem.
Joanna Jabłczyńska nie jest tylko aktorką. Wiedziała, że jej kariera może nie potrwać długo
Choć dziś Joanna Jabłczyńska kojarzona jest przede wszystkim z aktorstwem, może pochwalić się również imponującym wykształceniem. W 2009 roku ukończyła studia prawnicze, a następnie zdobyła uprawnienia radcy prawnego. Prowadzi także własną kancelarię w Warszawie.
Jak przyznała, zdobycie konkretnego zawodu od zawsze było dla niej ważne. Rodzice wspierali jej artystyczne pasje, ale jednocześnie przypominali, że kariera w show-biznesie bywa nieprzewidywalna.
"Kiedy byłam dzieckiem, moi rodzice bardzo mnie wspierali (...), ale też zawsze mi powtarzali, że ta moja kariera aktorska będzie trwała pięć minut i że muszę mieć jakieś pewne wykształcenie" - powiedziała w rozmowie z "Vivą!".
Dziś aktorka nie ukrywa, że jest wdzięczna za te rady.
"Dzisiaj sama powtarzam to młodym ludziom, że zawsze trzeba mieć plan B. Nie było mi łatwo, ale zrobiłam aplikację, jestem radcą prawnym, ale też znajomość prawa przydaje się w bardzo wielu dziedzinach, tak że nie żałuję tego wyboru" - dodała.
Joanna Jabłczyńska szybko zaczęła karierę. W zespole wszyscy ją lubili
Joanna Jabłczyńska zaczęła swoją przygodę z show-biznesem w bardzo młodym wieku. Po dołączeniu do zespołu "Fasolki" występowała w popularnym programie "Tik-Tak", a później pojawiała się również w "Teleranku".
Jak wspomina, od najmłodszych lat dobrze czuła się przed kamerą. Nigdy nie przeszkadzało jej łączenie nauki z obowiązkami zawodowymi, a ze strony rówieśników spotykała się raczej z sympatią niż zazdrością.
"To były zupełnie inne czasy. Fasolki były bardzo modnym i prestiżowym zespołem, miałam przezwisko Fasola i wiesz co, naprawdę czułam się tam lubiana. Zawsze miałam ogromne wsparcie całej klasy" - przyznała.

Zobacz też:








