Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Jabłczyńska: Ojciec będzie na moim ślubie

Choć była już dorosła, bardzo przeżyła, gdy ojciec odszedł do innej kobiety. Dziś jej marzenie to nie kariera, ale szczęśliwa rodzina.

Małżeństwa zawsze będę się bała, przyznaje szczerze Joanna Jabłczyńska (31 l.), aktorka i prawniczka. Często jest pytana o miłość, bo dawna gwiazda programów dziecięcych jest już dorosłą kobietą. Mówi, że nawet mama często napomyka... "koleżanki mają już dzieci". Ale nie naciska − wierzy w mądre wybory swojej córki. Bo Joanna od dziecka była rezolutna. Rodzice Bożena i Bronisław Jabłczyńscy czuli się dumni z córek.

Reklama

Jako pierwsza przyszła na świat Magda. Przez sześć lat była jedynaczką, potem pojawiła się Joasia. − Ojciec bardzo chciał mieć syna i ja miałam mieć na imię Piotruś − śmieje się aktorka. Spełniła jednak jego marzenie. Było jej, jak chłopca, wszędzie pełno. Lubiła sport, grała w piłkę, choć była bardzo szczuplutka. − Joasia jako dziecko była niewysoka i chuda, mówiąc wprost − mizerna. Zdecydowałam, że nie pójdzie do przedszkola. Zostałam z nią w domu, stąd nasza bliska relacja − mówi Bożena Jabłczyńska.

Z zawodu jest położną, pracowała w szpitalu. Jabłczyńscy mieszkali w Warszawie, ale starali się, by dzieci miały dużo ruchu na świeżym powietrzu. Magicznym miejscem był dla Joasi podwarszawski Czersk. Tu mieli dom rodzice mamy, a zwłaszcza ukochana babcia Zosia, pielęgniarka. Pomagała we wsi wszystkim i była bardzo lubiana. Bronisław Jabłczyński starał się, by córki były aktywne fizycznie, lubiły sport. Poświęcał im dużo czasu, choć często był poza domem. W pracy miał kontakty z marynarzami, organizował obsługę na statku. To właśnie dzięki niemu jeździli często nad morze. Spędzali wakacje u rodzin zaprzyjaźnionych marynarzy.

Rodzice inwestowali w ukochane córki. Magda grała na pianinie, poszła na lekcje rysunku. Z Joasią od początku było jasne, że trafi na scenę. Na filmach z dzieciństwa po prostu bryluje. Nagrywał ją tata. − Byłam dzieckiem, które uwielbiało występować − przyznaje z uśmiechem Joanna. Gdy miała 8 lat trafiła do dziecięcego zespołu "Fasolki". O to, by poszła na casting zadbała starsza siostra. Wspomniała o naborze rodzicom i wkrótce Joanna dzieliła naukę z próbami, a mama z tatą wytrwale wozili ją na zajęcia.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Jabłczyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje