Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Jerzy Złotnicki nie żyje. Występował w "M jak miłość"

W internecie dopiero teraz pojawiła się informacja, że nie żyje aktor Jerzy Złotnicki. Artysta miał 87 lat.

Końcówka roku nie jest łaskawa dla środowiska artystycznego. W ostatnich dniach, co rusz docierają do nas smutne informacje o odejściach znanych aktorów. 

Kilka dni temu zmarł Krzysztof Kiersznowski, aktor znany z serialu "Barwy szczęścia". Teraz na Facebooku "Filmy polskie lat 1945-1989" pojawiła się informacja, że 6 października zmarł aktor Jerzy Złotnicki. Aktor ukończył PWST w Krakowie i występował na deskach teatrów mm.in. w Bydgoszczy.

Informację o śmierci aktora potwierdził również blog Centrum Komiksów Disneya.

Aktor teatralny, filmowy i dubbingowy, który fanom kaczych historii jest doskonale znany jako głos Sknerusa McKwacza. Centusia zagrał w drugiej wersji dubbingowej "Kaczych opowieści", filmie "Mickey: Bardziej bajkowe święta" i krótkometrażówce "Piłka nożna - czytamy.

Reklama

Jerzy Złotnicki: Kiedy się urodził? Gdzie grał?

Jerzy Złotnicki urodził się 6 lipca 1934 roku w Warszawie. W 1956 r. ukończył Wydział Aktorski na Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Aktor zagrał m.in. w takich serialach jak "Klan", czy "M jak miłość".

Aktor został pochowany na cmentarzu parafialnym w Konstancinie-Jeziornie w kwaterze aktorów.

Zobacz także:

Sylwia Bomba poucza, jak należy wychować dzieci! Jest dla was autorytetem w tym temacie?

"Taniec z gwiazdami": Sylwia Bomba czuje ulgę po odpadnięciu!

Edzia z "Królowych życia" bardzo się zmieniła. Ale metamorfoza!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »