Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jarosław Bieniuk spełnia ostatnie życzenie Anny Przybylskiej. Zaręczyny na Mazurach!

Związek Jarka Bieniuka (38 l.) i jego partnerki Martyny (26 l.) wchodzi w nowy etap. Piłkarz przedstawił dziewczynę rodzinie, a latem chce jej się oświadczyć. Żeniąc się, spełni życzenie zmarłej Anny Przybylskiej, która nie chciała, by był sam.

Słoneczne czerwcowe popołudnie w Sopocie. Na plaży i w kawiarniach mieszczących się nieopodal morskiego brzegu z uroków pięknej pogody korzystają mieszkańcy Trójmiasta i wczasowicze. Na przechadzkę wybrał się również Jarosław Bieniuk z Martyną i dwójką dzieci, Oliwką (14 l.) i Jankiem (6 l.). Na rodzinnym spacerze brakowało tylko starszego z synów byłego piłkarza - Szymona (11 l.).

Reklama

- Cała czwórka była w świetnych humorach. Relaksowali się na plaży, jedli lody, przytulali się, bawili z pieskiem trzymanym na smyczy przez Martynę - relacjonuje paparazzo, który ich sfotografował. - Jarek i jego ukochana tulili dzieci i sami wymieniali między sobą pocałunki. Potem poszli na plac zabaw, gdzie Jaś jeździł na samochodzikach. Dokładnie w to samo miejsce jeszcze kilka lat temu Jarek przychodził z mamą swoich dzieci - Anną Przybylską - zauważa informator.

Miała przeczucie, że odejdzie

Zmarła w 2014 r. aktorka (†35) uwielbiała Sopot. Gdy nie pochłaniały jej obowiązki zawodowe, zabierała dzieci na plażę, gdzie śmiali się i cieszyli życiem. Jednak gwiazda miała przeczucie, że jej szczęście nie będzie trwało zbyt długo. Obsesyjnie bała się śmierci, tego, że odejdzie i zostawi Jarka z dziećmi.

Sama wcześnie straciła ojca, który zmarł na raka, gdy ona miała zaledwie 16 lat. - Często myślę o tym, jak bardzo skaleczyłabym swoje dzieci, gdybym przedwcześnie umarła. One już nigdy nie byłyby tymi samymi beztroskimi, pogodnymi dziećmi, co teraz - mówiła kilka lat przed śmiercią, będąc w pełni sił i u szczytu kariery.

Gdy zachorowała na nowotwór trzustki, z determinacją walczyła o życie, by jak najdłużej być z latoroślami. Jak ujawnił znajomy rodziny, wiedząc, że koniec jest bliski, poprosiła ukochanego, by po jej śmierci nie żył zbyt długo jak wdowiec, ale otworzył się na nową miłość.

Chciała, aby związał się z kimś, kto pomoże mu wychować dzieci. Bieniuk wziął sobie słowa zmarłej ukochanej do serca. W niedawno udzielonym wywiadzie przyznał, że darzy Martynę uczuciem. - To wyjątkowa dziewczyna! Dzięki niej życie znowu mnie cieszy. Rozumie mnie, wspiera. No i ma świetne relacje z moimi dziećmi - stwierdził, potwierdzając, że zakończył okres żałoby.

W maju nowa partnerka towarzyszyła Jarkowi i jego dzieciom na weselu, co były piłkarz udokumentował, zamieszczając rodzinne zdjęcie na swoim profilu na Instagramie. - Ta uroczystość była okazją, by przedstawić Martynę bliższej i dalszej rodzinie - zdradza "Na Żywo" jego znajomy.

- Ona strasznie się tym denerwowała, ale ostatecznie wszyscy przyjęli ją bardzo serdecznie - kwituje informator.

Rok temu, gdy pojawiły się informacje o nowym związku Bieniuka, Krystyna Przybylska, matka Ani, twierdziła, że jest za wcześnie na to, by u jego boku pojawiła się inna kobieta. - Nie jestem jeszcze gotowa na to, że już teraz ktoś zajmie w jego życiu miejsce Ani. Jednak to jest jego życie - powiedziała. Dodała, że nie ma nic przeciwko temu, by znalazł nową partnerkę. - Jeżeli będzie pewny swoich uczuć i dzieci zaakceptują nową kobietę w swoim świecie, będę trzymać kciuki, wspierać, dopingować i pomagać - zapewniła.

Zaręczyny na Mazurach

Jak się okazuje, latem Martyna zostanie oficjalną narzeczoną Jarka. - Podjęli decyzję, że zaręczą się w wakacje - wyjawia "Na Żywo" dobrze poinformowana osoba. - Chcą, by dzieci były obecne przy wręczaniu pierścionka. Gdzie nastąpią zaręczyny? Najprawdopodobniej na Mazurach albo w Hiszpanii, gdzie Bieniuk zamierza zabrać bliskich. Nie zdecydował się pojechać na turecką riwierę, ulubione miejsce wakacji za życia Ani.

Jarek zauroczył się okolicami Antalyi, gdzie przez trzy lata grał w tureckim klubie piłkarskim, i gdzie towarzyszyła mu ukochana. - Wspaniałe miejsce, świetna kuchnia, mili ludzie - wspominał niedawno były piłkarz. Dodał, że teraz jest tam zbyt niebezpiecznie na wyjazd z dziećmi. Niewykluczone też, że nie czuje się na siłach powrócić do miejsc, w których był szczęśliwy z Anią.

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje