Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jarosław Bieniuk powinien zacząć się martwić?! Te słowa go pogrążą?

W mediach ponownie zawrzało, gdy niespodziewanie w sprawie Jarosława Bieniuka (39 l.) pojawiła się nowa osoba. Katarzyna (prawdziwe imię do wiadomości red.) zgłosiła się do tabloidu "Fakt", by opowiedzieć swoją historię, w której ponoć miała zostać zmuszana przez byłego piłkarza do seksu. Teraz gazeta podaje szczegóły tego spotkania.

Wszyscy, którzy znają Jarka, czy prywatnie, czy też z mediów, byli zaskoczeni oskarżeniami jakie padły z ust Sylwi Sz., która zarzuca Bieniukowi gwałt pod wpływem narkotyków. Choć sprawa jest w toku, to emocje nieco opadły, aż do teraz. 

W mediach pojawiła się informacja, że do jednego z tabloidów zgłosiła się inna kobieta, której imię na potrzeby sytuacji zostało zmienione na Katarzyna. 24-latka w rozmowie z gazetą twierdzi, że były piłkarz miał zmuszać ją do seksu oralnego 3 lata temu w jednym z sopockich klubów. 

Katarzyna przedstawiła dokładny opis zdarzenia (pisaliśmy o tym TUTAJ ), ale sprawy nie zgłosiła wówczas do odpowiednich służb. Swoją decyzję tłumaczyła szokiem i upokorzeniem oraz tym, że chciała o tragicznym wieczorze zapomnieć najszybciej, jak tylko mogła. 

Teraz tabloid wyjawia szczegóły spotkania z Katarzyną. Podczas rozmowy z dziennikarzem kobieta była wyraźnie spięta i wystraszona. Zaznaczyła, że przyjechała do Trójmiasta tylko po to, by opowiedzieć swoją historię. 

"Wielokrotnie podkreślała, że chce pozostać anonimowa, bo obawia się o swoje bezpieczeństwo i boi się podobnej fali hejtu, jaka wylała się na Sylwię Sz. Poprosiła też, by przy rozmowie była obecna feministka Maja Staśko, bo dzięki temu będzie czuła się pewniej" - czytamy w relacji.

Nie wiadomo jednak, czy Katarzyna zdecyduje się na oficjalne złożenie doniesienia do odpowiednich organów ścigania. W sprawie wywiadu wypowiedziała się już pełnomocniczka Jarosława Bieniuka, mecenas Olga Jędraszko. 

"Pan Jarosław absolutnie neguje, aby przytoczona sytuacja miała mieć miejsce i jest zszokowany tymi zarzutami. Dodatkowo wskazuje, że w klubie Ego bywał wielokrotnie, więc potencjalny wybór miejsca, co do którego padają nowe oskarżenia może nie być przypadkowy. Jednocześnie proszę zwrócić uwagę, iż często w sprawach, w których jedna ze stron jest osobą medialną, z czasem pojawiają się kolejne rzekome pokrzywdzone na fali popularności tematu. Z punktu wiedzenia obrony zastanawiającym jest, czemu te informacje nie pojawiły się trzy lata temu, kiedy miało dojść do rzekomego zdarzenia, a dopiero teraz, kiedy sprawa stała się medialna. Bez wątpienia działania te mogą mieć na celu wzmocnienie wiarygodności osoby pierwotnie składającej zawiadomienie" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez panią mecenas. 

Reklama


***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Bieniuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje