Fiolka Najdenowicz była gwiazdą polskiej sceny muzycznej
Fiolka Najdenowicz to artystka, która 25 lat temu mocno namieszała na polskiej scenie muzycznej. Choć wydała tylko jedną płytę, wciąż pozostaje w pamięci fanów ambitnego popu z przełomu wieków.
Nowatorska jak na tamte czasy produkcja oraz oryginalna stylistyka, w jakiej poruszała się Fiolka, zaowocowały zdobyciem Fryderyka w 2001 roku oraz przydomkiem "polskiej Björk", na którą wytwórnia muzyczna chciała ją wyraźnie stylizować.
Po albumie wydanym w 2001 roku Fiolka zniknęła z show-biznesu. Porzuciła świat muzyki i przez pewien czas prowadziła życie w podróży, imając się różnych zajęć - od pracy fizycznej po dorywcze zlecenia. O tym, jak wyglądało jej życie poza sceną, opowiedziała w najnowszej rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
"Karmiłam kury, byłam pomocą domową, wyprowadzałam psy" - wspomina.
Fiolka Najdenowicz świetnie odnalazła się w Londynie
W 2016 roku Fiolka Najdenowicz przeprowadziła się do Londynu. To właśnie tam, jak mówi, po raz pierwszy od lat poczuła, że znalazła swoje miejsce na ziemi.
"Pracę znalazłam po tygodniu. Najpierw w barze, jeździłam też [jako sprzątaczka - red.] przez trzy miesiące. Potem (…) zatrudniłam się w restauracji jako kelnerka" - opowiada.
Dziś 62-letnia Fiolka z satysfakcją przyznaje, że dobrze odnajduje się w pracy w centrum brytyjskiej stolicy.
"Wciąż nie jestem tu dla nikogo za stara, by pracować. Dziś pracuję w restauracji w centrum Londynu i - jak sama mówi - radzi sobie świetnie. Mam świetne wyniki, bo ja jestem handlara" - mówi Fiolka.
Była gwiazda wróciła pamięcią do czasów, gdy występowała na scenie. Choć sukces przyniósł jej rozgłos, szybko odkryła, że życie artystki w Polsce bywa wyczerpujące i niepewne.
"To była naprawdę okropna robota. Grasz koncert - zarabiasz. Nie grasz - musisz czekać na kolejną okazję. Nigdy nie wiadomo, czy płyta się spodoba, czy piosenka trafi i będą cię zapraszać. A nawet jeśli nagle dostajesz większą kasę, to musisz nauczyć się nią gospodarować. Jako wokalistka byłam ciągle potwornie zestresowana i nieszczęśliwa. A teraz mam wywalone. Co dwa tygodnie dostaję pieniądze i mam święty spokój. W tej chwili najważniejszy jest mój dobrostan" - mówi Najdenowicz.
Fiolka nie chce wracać do Polski
Fiolka nie ukrywa, że nie ma w planach powrotu do kraju.
"Nie wrócę do Polski. Musiałabym na głowę z London Bridge upaść, żeby podjąć taką decyzję" - wyznała bez ogródek Fiolka Najdenowicz,
Jak przyznaje, brytyjski system i stabilność pracy dają jej poczucie bezpieczeństwa, którego brakowało jej w kraju nad Wisłą.
"Ile ja pracowałam na etacie w Polsce? Cztery lata? Z czego bym żyła? W tym roku minie mi 10 lat pracy w Anglii. Wiek emerytalny osiągnę za trzy lata, zatem dostanę 'New State Pension', czyli około 230 funtów tygodniowo. Do tego dojdzie dopłata do ogrzewania, darmowy transport publiczny czy ogród botaniczny za funta. Leki będę miała za darmo" - wylicza.
Zobacz też:
Siostra Marcina Bosaka była dobrze znana widzom. Po trzech latach zniknęła z pola widzenia
Jastrzębska znienacka zniknęła z TVN-u i odcięła się od show-biznesu. Tym się dziś zajmuje
Miała zrobić międzynarodową karierę, a nagle zniknęła. Po latach Candy Girl ujawnia, co się stało








