Jakub Rzeźniczak: zbiórka
Ostatnie dni były dla Magdaleny Stępień i Jakuba Rzeźniczaka wyjątkowo stresujące. Rodzice zmagającego się z rakiem wątroby Oliwierka nawet w obliczu tak wielkiej tragedii, jaką jest choroba dziecka, nie zdołali dojść do porozumienia. Magdalena Stępień wkrótce po otrzymaniu dramatycznej diagnozy, przystąpiła do działania. Była uczestniczka "Top Model" chciała szukać sposobów na ratowanie ukochanego syna. Niestety okazało się, że leczenie w Polsce daje zaledwie 2 procent szans. W związku z tym, modelka podjęła decyzję o wyjeździe do Izraela, gdzie istnieją możliwości zastosowania alternatywnych form terapii.
W sieci wybuchł skandal, gdy okazało się, że ojciec dziecka Jakub Rzeźniczak nie tylko nie wsparł zbiórki, ale również zasugerował, że wyjazd na granicę wcale nie jest niezbędny. Piłkarz spotkał się wówczas z negatywnymi reakcjami ze strony internautów, którzy zarzucali mu brak zaangażowania w walkę o zdrowie i życie Oliwiera. Teraz w dyskusję na temat zasadności decyzji Rzeźniczaka włączył się człowiek, który od podszewki zna polskie warunki leczenia. Bartosz Raj, który jest ojcem chorującej na nowotwór Hani, udzielił serwisowi "Plotek" obszernego wywiadu, w którym wyjaśnił, dlaczego Jakub Rzeźniczak mógł postanowić, aby Oliwier był leczony w kraju.

Jakub Rzeźniczak otrzymał usprawiedliwienie
Ojciec chorej na nowotwór Hani rozumie, dlaczego Jakub Rzeźniczak był sceptycznie nastawiony wobec leczenia za granicą.
Nie wiem, czy leczenie poza Polską przyniosłoby lepszy efekt. Tego chyba nie potrafi ocenić nikt poza lekarzami. Wiem natomiast, dlaczego Jakub Rzeźniczak może bronić swojej decyzji i jak do niej prawdopodobnie doszło
Mężczyzna podzielił się swoimi smutnymi doświadczeniami związanymi z leczeniem chorej na nowotwór córki. Jego opowieść bardzo przypomina historię Oliwiera.
18 lutego minie dokładnie 10 lat od zdiagnozowania nowotworu u mojej, wówczas 5 letniej córki. Wydarzyło się to oczywiście w CZD, który to szpital na lata stał się naszym drugim domem. To był inny nowotwór, inna choroba, inna sytuacja, ale wciąż pracują tam ci sami lekarze, którzy w 2012 roku informowali mnie o możliwej terapii i jej szansach na powodzenie
Podobnie jak Magdalena Stępień, Bartosz Raj usiłował znaleźć inne sposoby leczenia dziecka.

Jakub Rzeźniczak: choroba syna
Bartosz Raj ma za sobą doświadczenia niemal identyczne jak te, których obecnie doznają Jakub Rzeźniczak i Magdalena Stępień. Mężczyzna również starał się szukać ratunku wszędzie.
Znalazłem wtedy całą masę specjalistycznych klinik, które za mniejsze lub większe pieniądze, dalej lub bliżej dawały mi poczucie, że nie wszystko jest beznadziejne. Łatwiej jest uwierzyć, że ktoś umie pomóc, tylko dlatego że jest za granicami Polski. Trudniej wtedy - albo jest to całkowicie niemożliwe - wymagać od siebie rozsądnych, przemyślanych, opartych na faktach decyzji
Ojciec Hani nie zdawał sobie sprawy, że tak naprawdę w kraju jego dziecko może liczyć na opiekę na najwyższym poziomie.
Szukałem też pomocy w innych, nie tylko prywatnych placówkach, znakomitych ośrodkach leczenia nowotworów u dzieci w Sztokholmie i na Wyspach Brytyjskich, próbowałem dzwonić, wysyłałem maile. Dostałem jedną odpowiedź, która mną wstrząsnęła. W mailu jeden z lekarzy oddziału onkologicznego zgodził się na przesłanie dokumentacji medycznej, ale zapytał, jakie powody są tego, że chcę zabierać dziecko z najlepszego oddziału neurochirurgicznego i onkologicznego nie tylko w Polsce, ale też w Europie.To wtedy zapadła decyzja - zostajemy. Tu mają najlepszą z możliwych diagnostykę, sprzęt i lekarzy
Trzymamy kciuki, aby Oliwierek wrócił do pełni zdrowia.

Zobacz też:Julia Kostera cierpi na depresję i fobię społeczną. Podjęła już leczenieKrystian Ochman przeszkadza sąsiadom. Ludzie narzekają na jego warczenieHeteronormatywność a walentynki. Święto nie dla osób LGBTQ?Bukowina Tatrzańska. Sanepid karał restaurację za otwarcie w lockdownie











