Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ivan był bliski śmierci

W rozmowie z magazynem "Gala" Ivan Komarenko (32 l.) i jego mama, Galina Stiepanowa, opowiadają o dzieciństwie piosenkarza na Syberii, początkach kariery i groźnym wypadku, jaki przeżył w wieku 8 lat.

Ivan urodził się w miejscowości, której teraz nie ma już na mapie - znajduje się pod wodą, bo zbudowano tam elektrownię. Nie było mu łatwo od samego dnia narodzin. Mama Ivana opowiada:

Reklama

"W czasie porodu okazało się, że Wania jest zrośnięty z łożyskiem. Lekarze musieli go ręcznie oddzielić. Kiedy się urodził, mój mąż przyjechał, żeby nas zabrać do domu."

"Ale lekarze powiedzieli, że ja i Wania powinniśmy jeszcze dwa dni zostać w szpitalu. Mąż się zdenerwował, że musiałby drugi raz przyjeżdżać, choć z naszej miejscowości do szpitala było tylko dziesięć kilometrów. Powiedział, że skoro tak, będę musiała wrócić sama."

"Kiedy mnie wypisali, wsiadłam w autobus i przyjechałam do domu. Mąż nie przejmował się, że w domu jest niemowlę, nocami bawił się z przyjaciółmi, pił."

Po jakimś czasie Galina z synkiem wyprowadziła się do rodziców, rozwiodła i ponownie wyszła za mąż za alkoholika, z którym także musiała się rozstać.

Gdy Ivan miał osiem lat, przeżył niezwykle groźny wypadek - wpadł do studzienki kanalizacyjnej. Został znaleziony dopiero po trzech dniach i tylko cud sprawił, że nie zamarzł, temperatura bowiem sięgała trzydziestu stopni poniżej zera.

"Był bez palta, przemarznięty, miał odmrożenia. Musiał zostać w szpitalu. (...) Leżał w łóżku, milczał i tylko łzy spływały mu po policzkach. Nie wiedziałam, czy mnie słyszy, czy poznaje." - wspomina mama.

Wszystko skończyło się dobrze i po ukończeniu podstawówki Komarenko postanowił, że zostanie piosenkarzem. Wyjechał do Irkucka, gdzie była szkoła muzyczna - tam przeżył pierwszą miłość i z jej powodu wpadł w depresję.

Z trudem ukończył liceum i przybył na studia do Polski. Resztę już znamy. Galina mówi z dumą:

"Teraz dzięki Wani żyje nam się znacznie lepiej. Kupiliśmy mitsubishi, białe, siedmioletnie, bardzo piękne. (...) Ten srebrny zegarek też jest od Wani, ten złoty pierścionek także."

"A w październiku dostaniemy od niego dom. Kupi nam stumetrową willę, w miejscowości, z której pochodzi mój trzeci mąż, 500 kilometrów od Moskwy."

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »