Nie żyje Peabo Bryson
Peabo Bryson przyszedł na świat 13 kwietnia 1951 roku w Greenville w Karolinie Południowej. Był nie tylko utalentowanym wokalistą, ale również cenionym producentem muzycznym, tancerzem, kompozytorem i perkusistą. Na scenie występował od 1976 roku.
Niestety, na początku czerwca do mediów dotarły dramatyczne informacje. W wieku 75 lat zmarł Peabo Bryson, jeden z najsłynniejszych głosów R&B.
Peabo Bryson: kariera muzyczna i nagrody
Największą sławę artyście przyniosło wykonanie legendarnego utworu z kultowej produkcji Disneya. Mowa tu o tytułowym utworze z "Beauty and the Beast", który śpiewał w duecie z Celine Dion. Zdobył zresztą za to wykonanie nagrodę Grammy w 1992 roku. Drugą otrzymał za utwór z "Aladyna" - "A Whole New World", wykonany razem z Reginą Belle.
Bryson miał na swoim koncie wiele uznanych duetów. Śpiewał między innymi z Natalią Cole, Robertą Flack czy Lindą Eder.
Wieści o śmierci Brysona potwierdziła rodzina artysty
Uwielbiany piosenkarz zmarł we wtorek, 2 czerwca 2026 roku. Tragiczne wieści przekazała rodzina:
"Przez ponad pięć dekad niezwykły głos Peabo był tłem dla najpiękniejszych chwil w życiu wielu ludzi" - napisali w poruszającym oświadczeniu.
"Jego muzyka towarzyszyła kolejnym pokoleniom podczas radosnych świętowań, wielkich historii miłosnych oraz chwil pocieszenia i inspiracji, tworząc dziedzictwo, które na zawsze pozostanie w sercach tych, którzy go kochali, oraz niezliczonych osób, które poruszł swoją twórczością" - czytamy.
Na sam koniec bliscy zmarłego piosenkarza zaznaczyli:
"Choć nasze serca są złamane, pociesza nas świadomość, jak bardzo Peabo był kochany i ile osób dotknął swoim głosem oraz wielkodusznością. Jego dziedzictwo i muzyka będą żyć przez kolejne pokolenia".
Przyczyna śmierci gwiazdora nie została podana do wiadomości publicznej.
ZOBACZ TAKŻE:
Nie żyje 21-letni członek ekipy "The Voice of Poland". Gwiazdy składają kondolencje
Nie żyje legenda polskiej telewizji. Stanisław Janicki przez lata prowadził cykl "W starym kinie"
Nie żyje uczestnik "Chłopaków do wzięcia". Tragiczne wieści ogłoszono po miesiącu








