Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Intymny wywiad Steczkowskiej

"Kiedy rozstałam się ze swoim długoletnim narzeczonym, popadłam w stan kompletnego otępienia. Bardzo głęboko odczuwałam, czym jest samotność, jakie to piekło, jaka udręka. Wtedy nie miałam jeszcze rodziny, Maćka, dzieci" - wyznaje piosenkarka.

Justyna Steczkowska zanim poznała swojego obecnego męża, była bardzo samotną jednostką, outsiderką, posilała się zgniłymi warzywami, klepała biedę...

Reklama

"Kryzys miłości jest o wiele bardziej dotkliwy niż finansowy" - stwierdza Justyna w wywiadzie dla "Vivy". "Był taki czas, kiedy myślałam, że moje życie kompletnie nie ma sensu i tylko muzyka mnie tu trzyma...".

"Dokładnie zapamiętałam to uczucie, gdy wracając do domu z koncertu, poczułam głęboko, czym jest samotność. Pamiętam też, że pomagało mi zapisywanie tego, co czuję: smutku, rozżalenia, rozpaczy. Odnalazłam niedawno stare notesy, w których były strzępki tych moich myśli, wiersze, które wtedy oddawały stan mojego ducha. Pomyślałam, że może powinnam wrócić do pisania".

Steczkowską z czarnej rozpaczy wyrwał jej obecny mąż Maciej Myszkowski: "Choć byłam wśród ludzi i nie unikałam towarzystwa mężczyzn, nie potrafiłam nikogo tak naprawdę pokochać. Bałam się, że wyczerpałam już limit uczuć. Po roku miłość wróciła do mnie jednak ze zdwojoną siłą. I trwa do dziś. Gdy wracam w nocy po koncercie, ogarnia mnie szczęście nie do opisania. W drugim pokoju śpią dzieci, obok mąż, który czasami zostawia zapaloną świeczkę, a czasem tulipany. Popadam w błogość i zdarza mi się to często".

Steczkowska wyznaje, że wraz z mężem miała poważny problem. Mimo że oboje marzyli o dzieciach, Justyna nie mogła zostać matką...

"Przecież, jak pamiętasz, nie mogłam ich mieć [piosenkarka zwraca się do dziennikarki - red.]. Lekarz zapisał mi jakieś leki hormonalne, bardzo silne. Przestraszyłam się, przestałam je brać. Ale akurat wtedy pojechałam z rodzicami do bioenergoterapeuty. Przy okazji sama poddałam się jego energetyzującym dłoniom".

"Jeździłam do niego z rodzicami kilka razy. Pół roku później okazało się, że jestem w ciąży. Kiedy się o tym dowiedziałam, byłam w prawdziwym szoku. Pojechałam do Maćka, bo nie chciałam mówić mu o tym przez telefon. Chciałam to przeżyć razem z nim, spojrzeć mu w oczy i przekonać się, czy w takim momencie będzie mnie kochał równie mocno".

Justyna zaznacza również, że jej życie nie jest na sprzedaż: "Staram się nie pokazywać za często, mówić tylko wtedy, kiedy mam coś do powiedzenia, i nie stać się kukiełką, która sprzeda wszystko, co się da".

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Steczkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje