Helena Englert zebrała krytykę po występie w sztuce ojca. Bała się pustej sali
Choć Helena Englert ma na koncie już kilka znaczących ról, dla wielu to wciąż przede wszystkim córka znanych aktorów: Jana Englerta oraz Beaty Ścibakówny. Ze względu na swoje korzenie 25-latka nie raz była posądzana o nepotyzm.
Komentarze z tym związane nasiliły się, gdy Englertówna zagrała w spektaklu wyreżyserowanym przez jej ojca, będącym adaptacją "Hamleta".
"Najgorsze byłoby, gdyby po takim kiepskim PR-ze, jaki mieliśmy na początku, wydarzyła się kompletna klapa i mielibyśmy pustą widownię. Gramy dla pełnej sali" - powiedziała aktorka w programie "Monika Olejnik. Otwarcie", wspominając pracę przy spektaklu.
Helena nie ukrywa, że szykowała się na to, co się wydarzy, gdy zacznie stawiać pierwsze kroki w aktorstwie. Spodziewała się negatywnych komentarzy i szumu wokół niej.
W najgorszych momentach mogła liczyć na wsparcie bardziej doświadczonych kolegów z branży.
"Nie chcę tego oceniać. Decydując się na tę współpracę, wiedziałam, że tak będzie, ale dostałam też ogromne wsparcie od wielu kolegów i koleżanek po fachu" - przyznała.
Nieprzychylność opinii publicznej i bycie na świeczniku nie zdołały powstrzymać jej przed wymarzoną pracą.
"Jak już spróbowałam grania, to było pozamiatane" - dodała.
Helena Englert nie może przebierać w rolach. Nagle ujawniła
Helena Englert nie ukrywa, że nawet mając znanych rodziców nie może pozwolić sobie na grymaszenie i przebieranie w rolach. Pracę zdobywa najczęściej w wyniku udanego castingu.
Najczęściej o jej zaangażowaniu w projekt decyduje stan konta.
"Myślę, że to jest ważne, żeby to wybrzmiało, że młodzi aktorzy - niezależnie od tego, czyje i jakie mają nazwisko, i jak bardzo wyrobione - to nie jest tak, że my dostajemy 10 scenariuszy i wybierają sobie jeden i mówią: "o, ten zrobię, bo mnie inspiruję" - wyjaśniła Englert.
Englert gra, żeby zarobić na chleb. Nie ma lekko
Helena Englert nie ukrywa, że w jej przypadku aktorstwo nie jest misją, a sposobem na dorobienie się.
"Ja tego zawodu - nie wiem, może to jest błąd i umniejszanie temu - ale ja nie wierzę, że ten zawód jest misyjny. Że ja w ogóle niosę na moich barkach teraz polską kulturę i teraz muszę grać takie role, które są wysokie, a nie niskie. Takie, a nie inne" - powiedziała aktorka w rozmowie z Moniką Olejnik.
Gwiazda przyznała, że chciałaby coś zmienić w tej kwestii, natomiast na ten moment jest za mało rozchwytywana, by mogła sobie na to pozwolić.
"To by było piękne, gdybym tak mogła, natomiast ilość propozycji, które dostaję nie pozwala mi na to. (…) Gram, bo to moja praca. Są rzeczy, które robi się dla portfolio, a są też rzeczy, które się robi dla portfela" - podsumowała.
Zobacz także:
Tego było już za wiele. Helena Englert przekazała ponure wieści. Nie jest tak, jak ludzie myślą
Doniesienia w sprawie córki Jana Englerta pojawiły się w środę w nocy. Najpierw gala, a teraz to
W nocy doszło do scen z Heleną Englert. Tak się zachowała na premierze filmu o ojcu








