Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Harry i Meghan dali popalić sąsiadom! Tylko jedna osoba stanęła w ich obronie

Książę Harry i Meghan Markle rok temu postanowili zamieszkać w Kalifornii. Zamieszanie wokół pary spowodowało, że w okolicy pojawiło się wielu paparazzich. To nie spodobało się sąsiadom.

Harry, Meghan i Archie po wyprowadzce z Wielkiej Brytanii przez chwilę mieszkali w Kanadzie. Później odnaleźli spokój w Beverly Hills. Kupili tam posiadłość w popularnym Montecito, gdzie mieszkają celebryci. Dom kosztował parę książęcą 15 mln dolarów.

W tym zakątku gwiazd swoje posiadłości mają m.in. Oprah Winfrey, Kardashianki, czy Ellen DeGeneres. Jednak nie wszystkim towarzystwo brytyjskiej pary przypadło do gustu.

Książę Karol stanowczo odmówił spotkania z młodszym synem! Harry zaczyna tracić nadzieję na pojednanie

Reklama

Niedługo po tym, jak Harry i Meghan wprowadzili się do miasteczka, w okolicy pojawili się paparazzi, turyści, fani i inni obcy zaburzający spokój mieszkańców. Okoliczne centrum handlowe było pełne ludzi czyhających na książęcą parę, a nad domami w Motecito zaczęły krążyć śmigłowce.

I choć młodzi nie wzbudzali sympatii zdenerwowanych i zniecierpliwionych sąsiadów, to jedna z osób systematycznie wstawiała się za nimi. Była nią Liza Minnelli, przyjaciółka księżnej Diany.

75-letnia amerykańska aktorka darzy młodych ogromną sympatią i zawsze służy pomocą. Ze względu na relacje, jakie łączyły ją z mamą Harrego, nie należy się temu dziwić.

*** 

 

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Harry książę | Meghan Markle | Diana | książęca para

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje