Krzysztof Krawczyk zmarł w Poniedziałek Wielkanocny. Wiadomość tak zmroziła jego fanów, bo przecież dopiero co gwiazdor wyszedł ze szpitala i informował, że najgorsze już za nim."Kochani! Jestem w domu! Do mojej sypialni wpadają 2 promyki słońca: wiosenny przez okno i Ewunia przez drzwi. Dziękuję za modlitwę i życzenia! Zdrowia wszystkim życzę, nie dajmy się wirusowi!” - pisał szczęśliwy Krawczyk. Niestety, dwa dni później nagle zasłabł i ponownie trafił do szpitala. Lekarzom nie udało się go jednak uratować...Pogrzeb Krawczyka odbył się w minioną sobotę pod Łodzią. Choć aktualnie panuje pandemia, ludzi i tak tłumnie przybyli pożegnać idola. Oczywiście ludzi było zapewne zdecydowanie mniej, niż gdyby ceremonia odbywała się w czasach bez koronawirusa.

Kilka dni po pogrzebie na cmentarz w Grotnikach wciąż przybywają tłumy, które nie zdecydowały się na udział w ceremonii. W ten sposób chcą oddać hołd artyście...Widok grobu Krawczyka robi piorunujące wrażenie. Widać, że kochały go prawdziwe tłumy.
"Ci, którym nie było dane odprowadzić Krzysztofa Krawczyka w jego ostatnią drogę, przyjeżdżają do jego grobu teraz. Cały czas w miejscu jego pochówku gromadzą się kolejne osoby, które w przejmującej ciszy zapalają znicze, modlą się, oddają hołd wielkiemu artyście. Nad jego mogiłą powiewa czerwony balonik z napisem 'I love you', a obok leży wieniec z szarfą, na której możemy przeczytać: 'Krzysiu, płyniesz w piękny rejs'" - relacjonuje "Super Express", którego reporter udał się na miejsce.
Wciąż trudno uwierzyć, że Krzysztofa nie ma już wśród nas...

***








