Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Grażyna Torbicka wzruszona! To wspaniały gest!

Niedawno straciły ukochanego męża i ojca, Henryka Loskę. Bliscy przyjaciele pragną go uhonorować.

Henryk Loska (†83) zmarł na początku czerwca, a na cmentarzu w Tychach żegnały go tłumy. Górnik Zabrze, klub z którym związany był od 1965 roku, wystawił poczet sztandarowy. Podczas mszy w kościele św. Marii Magdaleny Grażyna Torbicka łamiącym się głosem wspominała tatę.

We wzruszającym przemówieniu opowiedziała o miłości swoich rodziców, którzy wiele lat temu poznali się właśnie w Tychach. W ostatniej drodze Henrykowi Losce towarzyszyli śląscy kibice, rodzina i znajomi. Wśród nich przyjaciel rodziny, legendarny piłkarz Stanisław Oślizło. 

Reklama

Z Henrykiem i Krystyną był blisko od dziesięcioleci.

"Krystyna jest matką chrzestną mojej córki Ani. Często jeździliśmy razem na wakacje nad morze, do słonecznej Jugosławii. Spędziliśmy wiele wspaniałych chwil" – wspomina w rozmowie z „Dobrym Tygodniem” Stanisław Oślizło. 

Ich relacja była bardzo bliska. Narodziła się w klubie Górnik Zabrze, którego Henryk Loska był zasłużonym działaczem, a Krystyna ozdobą. Kiedy zapowiadała mecze Górnika, traktowano to jako dobry znak, bo drużyna wygrywała. 

"Tak się składało, że działo się to w trakcie wielkich sukcesów tego klubu" – tłumaczyła skromnie. 

Ale na Śląsku była uwielbiana. Szczególnie zbliżyli się z mężem z rodziną Stanisława Oślizło. 

"Przyjaźnie rodzą się nie wiadomo z jakiego powodu i tak się właśnie stało z nami – wspominała pani Krystyna podczas benefisu z okazji 75-lecia piłkarza.  

Kiedy odchodził Henryk Loska, do ostatnich jego chwil rodzinie towarzyszył wierny przyjaciel. Ze wzruszeniem patrzył na wielką miłość małżonków, która okazała się silniejsza niż śmierć.

"Na pewno wiele razy jego ciężka praca dla klubu czy później reprezentacji była kosztem rodziny. Ale przetrwali. Kochali się do ostatniego dnia" – opowiada ze wzruszeniem.

Dziś nic nie jest w stanie zapełnić pustki po zasłużonym działaczu, mężu, ojcu. Ale Stanisław Oślizło ma pomysł, jak zachować pamięć o tym niezwykłym człowieku.

"Dobrze byłoby, gdyby trybunę na stadionie Górnika Zabrze nazwać imieniem Henryka Loski. Albo wprowadzić rozgrywki jego imienia. Porozmawiam o tym z władzami klubu" – deklaruje Oślizło. 

Pani Krystyna i jej córka Grażyna z pewnością będą wdzięczne przyjacielowi za ten niezwykły gest. Pan Henryk do końca był związany z drużyną z Zabrza. Nie opuszczał żadnych rozgrywek ani ważnych uroczystości. 

Na trybunach Górnika zawsze towarzyszyła mu żona, czasem także córka. Być może wkrótce znów usiądą na znajomych krzesełkach. Same. Ale za to na trybunie, której patronem jest najbliższy im człowiek.

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Henryk Loska | Torbicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »