Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

George Michael: Palenie marihuany doprowadziło mnie do więzienia

50-letni George Michael ma sobą zapaść, ciężką chorobę i pobyt w więzieniu. Jak dzisiaj patrzy na tamte wydarzenia?

Wokalista eksperymentów z narkotykami o mały włos nie przypłacił życiem. W 2011 roku zachorował na zapalenie płuc i w stanie krytycznym trafił do szpitala.

Reklama

Przeszedł zabieg tracheotomii. Ma za sobą pobyt w więzieniu, do którego trafił na dwa miesiące po tym, gdy przyznał się do prowadzenia samochodu pod wpływem marihuany i środków psychotropowych. W jakiej formie jest teraz?

"Pobyt w szpitalu, w którym długo leżałem bez świadomości, uzmysłowił mi, jak kruche jest życie i jak łatwo doprowadzić siebie do stanu, w którym zaniedbujemy własne zdrowie" - opowiada.

"Ja przez wiele lat nie dbałem o nie, ponieważ czułem się twardzielem. I nagle, dosłownie z dnia na dzień mogło być po mnie".

Pytany, czy nadal pali marihuanę i eksperymentuje z narkotykami, zaprzecza. Tłumaczy, że z potwornego nałogu pomogła mu jednak wyjść miłość fanów.

"W ogóle nie palę! Nie tknąłem marihuany od półtora roku, ponieważ moje życie zmieniło się na tyle, że już jej nie potrzebuję. Wcześniej żyłem beztrosko i paliłem ją bez zastanawiania się nad konsekwencjami. Co, niestety, doprowadziło mnie do więzienia. A tam wcale nie było fajnie. Było strasznie. Ale miłość fanów pozwoliła mi to przetrwać".

Dowiedz się więcej na temat: George Michael

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama