Filip Chajzer i Bianka zdobywają coraz większą popularność
Filip Chajzer, otwiera się w nowym oknie od czasu ogłoszenia relacji ze sporo młodszą od siebie Bianką, otwiera się w nowym oknie cieszy się ogromnym zainteresowaniem mediów. Dziennikarz i biznesmen długo nie zastanawiał się nad kolejnymi krokami - zamieszkał z wybranką, a potem poprosił ją o rękę.
W końcu zakochani zalegalizowali związek i od niedawna są szczęśliwym małżeństwem., otwiera się w nowym oknie
Mimo tego, że początkowo syn legendarnego gospodarza "Idź na całość" zapowiadał, że 20-latka chce chronić swoją prywatność i nie myśli o karierze w show-biznesie, para szybko zmieniła zdanie.
Tuż po ślubie Bianka i Filip weszli do studia, by nagrać wspólny podcast, w którym opowiedzieli o początkach znajomości. Audycja spotkała się z dużym odzewem i chociaż nie brakowało krytycznych komentarzy, popularność pierwszego odcinka sprawiła, że prowadzący zapowiedział ciąg dalszy.
To jednak nie wszystko. Celebryci postanowili wykorzystać swoje pięć minut i ruszyli do realizowania kolejnych pomysłów.
W sieci pojawiła się strona internetowa za pośrednictwem której można zamówić wideo z życzeniami na różne okazje., otwiera się w nowym oknie
"Mówimy naturalnie, z ciepłem i humorem. Każde nagranie powstaje od zera, dla jednej osoby. Wplatamy imię, wspomnienia i wspólne żarty. To prezent, do którego wraca się latami. Zamawiasz online w kilka minut" - zapewniają.
Filip i Bianka ruszyli z nowym pomysłem na biznes. Tego zupełnie się nie spodziewali
Chociaż mogło się wydawać, że to zupełnie chybiony pomysł, lista zamówień zaskoczyła samych pomysłodawców.
"Prośby o życzenia nie przestają płynąć. I teraz uwaga - my sami już tego nie ogarniamy" - zdradził dziennikarz na swoim profilu.
Chętnych jest tak wielu, że Filip i Bianka Chajzerowie zaczęli szukać współpracownika.
"Potrzebujemy kogoś, kto chciałby zająć się obsługą tej strony. Napisz swój list motywacyjny oraz CV" - zaapelował do internatów.
41-letni reporter przyznaje, że nie spodziewał się takiego obrotu spraw.
"Tak to czasem bywa, że przychodzą do głowy różne pomysły i niechcący któryś wyjdzie. No więc mi wyszedł. W piątek wymyśliłem sobie taką stronę 'Niech żyje nam'. Robiłem ją przez weekend i w poniedziałek była gotowa. (...) Coś, co miało być takie na próbę, żeby sprawdzić potencjał, nagle okazało się, że stało się jakąś lawiną" - podsumował.

Zobacz też:








