Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Farna wpadła w depresję

Po wypadku, jakiemu uległa w wyniku jazdy z promilem alkoholu we krwi, Ewa Farna (18 l.) boi się spojrzeć swoim fanom w oczy.

Stan psychiczny młodej gwiazdki nie jest najlepszy - potwierdza "Super Express". Jak powiedział tabloidowi czeski producent Farnej, Lesek Wronka, Ewa "fizycznie czuje się lepiej, psychicznie wręcz przeciwnie. Coraz bardziej uświadamia sobie, co strasznego zrobiła".

Reklama

To dlatego, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie wystąpiła na tegorocznym festiwalu Top Trendy. Czyżby w ostatnim momencie wystraszyła się, że jej pojawienie się na scenie nie spotka się z entuzjazmem publiczności? Jeśli tak, to się nie pomyliła: kiedy Maciek Rock tłumaczył nieobecność wokalistki na imprezie, dyplomatycznie przebąkując o "pewnym wypadku", wśród braw na widowni było słychać także gwizdy...

Tymczasem czeska prasa co rusz wywleka na światło dzienne nowe fakty, mające świadczyć o tym, że Farna ma problem z napojami wysokoprocentowymi. Wronka uważa, że są one absurdalne. "Zdjęcie z wygłupami ze szkolnej wycieczki, sprzedane przez jej 'kolegę' pismu bulwarowemu, to nie żadna 'przygoda alkoholowa'" - odpiera zarzuty.

Tylko czy ktokolwiek mu teraz uwierzy? Krytycznie o Farnej wypowiada się jej idolka Doda. "Jak ktoś jedzie napruty samochodem, to powinien to powiedzieć. Każdemu się zdarza, ale trzeba się uczyć na własnych błędach i wyciągać wnioski. Po co mówić, że się jest zmęczonym. Nie lubię takich rzeczy - to jest takie głupie mydlenie oczu" - skomentowała całą sytuację. Zgadzacie się?

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Farna | depresja | wypadek | alkohol

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje