Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ewa Kopacz ma syndrom stresu pourazowego?!

Ewa Kopacz (59 l.) ma syndrom stresu pourazowego typowy dla żołnierzy wracających z wojny? Tak w „Newsweeku” ocenia jeden z działaczy Platformy Obywatelskiej. W szeregach partii coraz głośniej mówi się o tym, że była premiera przechodzi coś na kształt załamania nerwowego.

Ewa Kopacz jeszcze do niedawna była czołowym politykiem w kraju.

Reklama

Niemal bez ustanku występowała w telewizji, udzielała wywiadów w radiu czy pozowała na okładkach gazet.

Jednak od momentu przegranej w wyborach parlamentarnych zupełnie odsunęła się w cień.

Nie tylko nie jest już premierem, ale straciła także stanowisko szefowej Platformy Obywatelskiej.

Od tej pory nie widać jej nawet w partii.

"Partię pozamiatano za jej plecami, wyznaczając jej nowe miejsce. W kącie" - mówi jeden z posłów na łamach "Newsweeka".

Na zewnątrz ma wyglądać na to, że wszystko jest w porządku.

Jednak według niektórych kolegów i koleżanek Ewy Kopacz robi ona po prostu dobrą minę do złej gry, a w środku przeżywa prawdziwy dramat.

"Myślę, że ma jak żołnierz wracający z wojny syndrom stresu pourazowego" - ocenia były minister w rządzie Donalda Tuska.

Dodaje, że brakuje jej... adrenaliny. 

Sama zainteresowana stanowczo zaprzecza.

"Muszę na nowo się zorganizować: za chwilę otwieram biuro poselskie w Warszawie, tracę ochronę BOR, kierowcę samochodu. (...) Znów jestem Ewą Kopacz, w pewnym sensie wróciłam do żywych" - tłumaczy.

W podobnym tonie wypowiada się część działaczy Platformy. 

Oceniają oni, że Kopacz "odreagowuje" i "leczy rany".

"Wyłączyła komórkę. Chciałam do niej zadzwonić i po ludzku pogadać, ale numeru nie mają nawet w klubie" - na łamach "Newsweeka" opowiada Roża Thun, europosłanka PO.

Jej aktualny numer telefonu rzeczywiście mają znać tylko najbliżsi współpracownicy.

Z pewnością nie należy do nich nowy szef PO, Grzegorz Schetyna.

Od chwili, gdy przejął zwierzchnictwo w partii, z Kopacz rozmawiał... zaledwie raz.

Coraz głośniej mówi się, że takie odsunięcie na boczny tor jest byłej premier nie w smak.

Mimo wszystko chyba musi się z tym pogodzić.

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Kopacz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »