Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ewa Bem: Wielki przełom w jej życiu!

Ewa Bem (67 l.) nie zamierzała zawieść wielbicieli swojego talentu. Jednak teraz w pełni poświęca się najważniejszej misji – wychowaniu wnuków...

Jej koncertowy kalendarz już od wakacji powoli się zapełniał.

Reklama

Czuła, że ma siłę i chce wrócić na estradę. Wszyscy cieszyli się na myśl, że znów usłyszą ze sceny, jak Ewa Bem śpiewa:

"Do przodu żyj. Z wesołą miną spotykaj swój kolejny świt, by szybko dzień pechowy minął!". 

Niestety, te nadzieje okazały się płonne, bo jak udało nam się dowiedzieć, gwiazda postanowiła zmienić plany. Cały swój czas pragnie obecnie poświęcić wnukom, Tomkowi (5) i Basi (3), które tak bardzo potrzebują jej miłości, wsparcia i opieki.

Bo przecież od tragicznego dnia, kiedy maleńkie dzieci straciły mamę a ona starszą córkę, minął zaledwie rok…

Tej prośbie nie mogła odmówić

Pamela Bem-Niedziałek miała tylko 39 lat i całe życie przed sobą. Pod sercem nosiła córeczkę, gdy nieoczekiwanie zasłabła. 

Zaniepokojona, poddawała się kolejnym badaniom lekarskim, a te nie pozostawiły wątpliwości, że przyczyną jej pogarszającego się stanu zdrowia jest... nowotwór mózgu.

Dla niej i jej męża, Jana Niedziałka, to był niewyobrażalny cios. Tak niedawno rozpierała go radość, że za kilka miesięcy zostanie tatą.

Tymczasem usłyszał diagnozę, która brzmiała jak wyrok. Obawiał się, że straci żonę i nienarodzone dziecko. 

Ewa i jej mąż, Ryszard Sibilski, oraz młodsza córka Gabrysia (22 l.) byli zdruzgotani. Gwiazda całkowicie wycofała się z życia scenicznego. Nie była w stanie myśleć o niczym innym.

Ewa martwiła się nie tylko o Pamelę, ale też o nienarodzone maleństwo.

Lekarze wywołali poród w szóstym miesiącu ciąży. Pojawienie się dziewczynki na świecie było cudem, który dawał nadzieję. A jej tak bardzo potrzebowali. 

Pamela, choć jeszcze osłabiona porodem, podjęła walkę o swoje życie. Bliscy byli przy niej. 

"Wszystkie dobre, serdeczne moce, przybywajcie. Melunia Was potrzebuje" – zaapelowała Ewa w internecie tuż przed operacją usunięcia guza mózgu, jakiej poddała się córka na początku 2016 r. 

Lekarze robili, co mogli, ale glejaka nie dało się usunąć w całości. Pozostawała nadzieja, że dziewczyna pokona chorobę dzięki chemioterapii.

Pamela przez kolejne półtora roku walczyła z nowotworem.

"Ewa była świadkiem jej heroicznych zmagań. Krótko przed śmiercią poprosiła mamę, by pomogła Jankowi w wychowywaniu dzieci, gdy jej zabraknie" – zdradza "Na Żywo" osoba z bliskiego otoczenia rodziny piosenkarki.

Wszystko dla wnuków

Choć serce jej krwawiło, we wrześniu 2017 r. Ewa musiała zorganizować pogrzeb Pameli.

Już wtedy była pewna, że resztę swych dni poświęci wnukom, w których żyje cząstka jej córki.

"Ewa w roli babci jest wprost niezastąpiona. Zdjęła niemal cały ciężar wychowania Tomka i Basi z barków zięcia. To ona na co dzień zawozi dzieci do przedszkola i odbiera je po zajęciach oraz chodzi z nimi do lekarza, gdy są chore. To ona również urządzała maluchom ostatnio urodziny" – zdradza źródło tygodnika.

Janek jest wspaniałym ojcem i cudownie zajmuje się dziećmi, ale pracuje i nie może spędzić z nimi tyle czasu, ile by chciał. 

"Ewa chętnie go wyręcza, a przy tym ma poczucie, że Pamela byłaby szczęśliwa, widząc ją zajmującą się Tomkiem i Basią" – mówi nam osoba z otoczenia gwiazdy. 

Do tego stopnia jest oddana pociechom, że kiedy  niedawno znajoma zaproponowała jej wspólny relaks w jednej z najlepszych klinik urody w Warszawie, odparła: "Nie mam czasu. No, chyba że wpadnę z wnukami".

Kiedy dziś patrzy na Tomka i Basię, widzi w nich ukochaną Melunię. Chociaż ból nadal rozrywa matczyne serce, życie toczy się dalej.

Wnuki są dla niej całym światem. Dlatego fani muszą poczekać. Ona ma teraz inne zadania, które dostaje od losu…

***


Dowiedz się więcej na temat: Ewa Bem

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje