Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Edyta Pazura podjęła decyzję po skandalu z opiekunką

Po przykrym doświadczeniu Edyta Pazura (30 l.) zrezygnowała z zatrudniania kolejnej opiekunki.

Jest menedżerem swojego męża Cezarego Pazury (56 l.), angażuje się w mediach społecznościowych, prowadzi bloga. Niestety, nie jest w stanie pracować i jednocześnie zajmować się dziećmi - Amelią (9 l.), Antonim (6 l.) i 9-miesięczną Ritką.

Reklama

Starsza dwójka chodzi już do szkoły i przedszkola, ale najmłodsza wciąż wymaga stałej opieki.

Edyta postanowiła więc poszukać opiekunki.

"W końcu zaczęłam się rozglądać za opieką nad Ritką. Wszystko spoczywa na moich barkach i naprawdę potrzebuję 4-5 godzin dziennie, żeby móc w spokoju popracować" - przyznała Edyta na swoim profilu na Facebooku.

Zgłosiła się więc do agencji, która poleciła jej nianię, absolwentkę teatrologii Uniwersytetu Jagiellońskiego ze "świetnymi ponoć referencjami".

Początkowo Edyta była zachwycona. Umówiły się na poniedziałek na 9 rano. Lecz o 8.50 dostała wiadomość sms-ową, że "pani Agnieszka nie przyjdzie, bo ciocia złamała nogę i pojawi się w pracy dopiero w środę".

Dodatkowo Edycie rzuciły się w oczy pewne nieścisłości w wiadomości. Rozczarowana zgłosiła więc sprawę agencji i podziękowała za współpracę, zanim ta jeszcze się zaczęła.

Niedoszła niania nie była zadowolona z takiego obrotu sprawy. Najpierw powiadomiła, że już znalazła opiekę do krewnej i może przyjść zająć się dziećmi, żeby państwo Pazurowie mogli pójść na premierę, jednak gdy nie dostała odpowiedzi, zaczęła obrażać Edytę.

"Co ty właściwie myślałaś? Że jestem k... twoją służką?", "Jesteś chora z urojenia. Wydaje ci się, że kasa i pozycja męża załatwią wszystko" - brzmiały kolejne wiadomości.

Edyta postanowiła, że nie zostawi tak obraźliwych słów i gróźb. Upubliczniła imię i nazwisko kobiety, nie mogąc uwierzyć, że agencja mogła polecić jej tak agresywną osobę do opieki nad jej dziećmi. To jednak nie rozwiązało problemu.

Edyta chciałaby na dobre wrócić do pracy po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Po tym przykrym doświadczeniu  zrezygnowała z zatrudniania kolejnej opiekunki. "Poszukam jednak dobrego żłobka..." - podsumowała.

***

Zobacz więcej:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje