Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Edyta i Łukasz Golcowie mają co świętować!

Edyta i Łukasz stworzyli kochający dom, w którym wychowują trójkę dzieci. W tym roku będą celebrować dwudziestą rocznicę ślubu.

Przez lata nastawiali budzik na szóstą rano i rozpoczynali poranną gonitwę. Dziś, kiedy dzieci, Bartek (16 l.), Antonina (14 l.) i Piotr (12 l.), podrosły, Edyta i Łukasz Golcowie spokojniej podchodzą do rodzicielskich obowiązków.

Najpierw wyprawiają pociechy do szkoły, a potem ruszają do pracy. Nie mają daleko, bo studio nagrań Golec Fabryka znajduje się pod ich własną strzechą.

- To tu rodzą i tworzą się wszystkie dźwięki. Innymi słowy - tutaj muzyka ma swój dom - mówi Łukasz.

Nagrania, spotkania i wywiady małżonkowie planują tak, aby wieczory mieć już tylko dla rodziny. Gdy wyjeżdżają w trasę, dzieciakami opiekują się mieszkający w pobliżu dziadkowie.

Reklama

Czasem Edyta i Łukasz bywają jednak naprawdę zmęczeni. - Uprawiam wolny zawód, jak to się pięknie nazywa, ale ile w tym wolności, wie tylko ten, kto tak pracuje - mówi Łukasz.

Mimo ogromu obowiązków, małżonkowie zawsze znajdują czas na choćby krótką rozmowę z Bogiem.

- Często padam wieczorem i moją modlitwą są słowa: "Panie Boże, wybacz, nie mam dziś już siły" - przyznaje Edyta. - Ale nie widziałam, żeby choć jednego dnia mój mąż odpuścił różaniec. Do odmawiania tej modlitwy przekonał go Jan Paweł II.

- Mogliśmy się z nim spotkać. Stąd chyba tak mam - wyjaśnia Łukasz.

Małżonkowie wychowali się w tradycyjnych rodzinach. - Nam na szczęście było dane poznać, co jest najważniejsze - mówią. I dodają zgodnie: - Nawet nam do głowy nie przyszło, żeby żyć bez sakramentu małżeństwa.

Oboje są przekonani, że to Opatrzność postawiła ich na swojej drodze. Rozśpiewani bracia bliźniacy byli obiektem westchnień dziewcząt z całej Milówki. Edycie szczególnie podobał się Łukasz, ale wolała nie zawracać sobie nim głowy.

- Mieli opinię kobieciarzy. Nawet nie próbowałam się nimi interesować - opowiada ze śmiechem, dodając: - Ale o męża się modliłam.

Drogi jej i Łukasza ciągle się przecinały. Występowali razem w zespole "Wierchy" w Milówce, uczęszczali też do tej samej szkoły muzycznej. Eteryczna blondynka, która nie dawała sobie w kaszę dmuchać, w końcu wpadła chłopakowi w oko.

- Uderzanie do Edytki rozpocząłem chyba w mojej maturalnej klasie. Ta chemia na wiosnę dosyć poważnie buzowała - wspomina Łukasz.

Czytaj dalej na następnej stronie

Zaczęli się spotykać. Potem ona zaprosiła go na wesele do swojego wujka. Młodzi doskonale się razem bawili, ale wkrótce stracili kontakt. Łukasz wyjechał na pół roku do Niemiec i zamilkł. - W końcu napisał... na adres szkoły! - opowiada jego żona.

Gdy Edyta dostała się na Akademię Muzyczną w Katowicach, zamieszkała w akademiku tuż obok braci Golców. Szybko wyszło na jaw, że Łukasz dużo i hucznie imprezował. Poprosiła, aby dokonał wyboru - ona albo rozrywkowe życie.

W 2000 roku powiedzieli sakramentalne "Tak". Ślubu udzielił im ksiądz Władysław Zązel. "Wyświęcam was na mamę i tatę" - oznajmił duchowny, a jego słowa zapadły w pamięć i serca małżonków.

- Kiedy codziennie wstajemy o szóstej, żeby ogarnąć jakoś życie, odwieźć dzieci do szkół, to od razu przypomina mi się to zdanie - wyznaje muzyk.

Łukasz, który jako 14-letni chłopiec stracił ojca, marzył o tym, aby dzieciom dać jak najwięcej miłości. Bycie dobrym małżonkiem jest dla niego i jego żony życiową misją. Przyznają, że ich postawa nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem.

- Czasem w tak zwanym wielkim świecie, kiedy mówię, że mam męża, któremu ślubowałam przed Panem Bogiem i nie mam zamiaru go nigdy opuścić, o trójce dzieci, to słyszę: "Aaa. Bo wy tam w górach tak macie..." - mówi gorzko Edyta.

Tymczasem oboje są przekonani, że rodzina jest świętością. Uważają, że w życiu należy kierować się Dekalogiem. - "Bez Boga ani do proga", tak to czujemy - mówią.

Choć czasem zdarza się, że kłócą się, aż wióry lecą, to nie uznają cichych dni. Wierzą, że dzięki temu, co wynieśli z domu, mogli stworzyć swój - szczęśliwy o mocnych podstawach.

Od lat funkcjonują w show-biznesie i wiedzą, że sława, popularność i pieniądze potrafią być zgubne.

- Dziś też nam łatwiej, bo możemy mieszkać tu, gdzie się wychowywaliśmy, daleko od tego "wielkiego świata", w którym łatwo się zapomnieć... - podkreślają.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:



Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Golec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »