Reklama

Reklama

Reklama

Dramatyczny apel Krystyny Jandy o wsparcie finansowe. "Ludzie ratunku". Internauci komentują

Krystyna Janda (69 l.) i jej fundacja przez szalejącą inflację i rosnące ceny znalazła się w tarapatach. Aktorka za pośrednictwem mediów społecznościowych zaapelowała o wsparcie.

Krystyna Janda od osiemnastu lat prowadzi fundację, której celem jest wspieranie i upowszechnianie kultury zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju.

Wiele lat temu, w 2005 roku wraz z mężem Edwardem Kłosińskim, spełniła swoje marzenie i założyła prywatny Teatr Polonia, który na mapie kulturalnej stolicy jest jednym z najważniejszych. Pięć lat później otworzyła kolejną placówkę, tym razem na Ochocie, Och-Teatr, którym obecnie zawiaduje jej córka Maria Seweryn.

Reklama

Niestety, w ostatnich latach teatry Jandy mierzą się z problemami finansowymi. Podczas pandemii były zamknięte i praktycznie nie zarabiały, gdy rządzący zdecydowali o ich zamknięciu. Później wprowadzono limity, które także obcięły dochody instytucji kulturalnych. Teraz doszła szalejąca inflacja i wyższe rachunki za energię.

Krystyna Janda prosi o wsparcie: "Ludzie ratunku"

Aktorka zdecydowała się ujawnić w mediach społecznościowych statystyki swojej fundacji i kwotę, jakiej brakuje jej, by dopiąć budżet na 2023 rok.

Jak czytamy, zatrudnia 66 osób, sezon 2022/23 rozpoczęła z 61 tytułami z udziałem łącznie 213 artystów. Zaplanowanych jest 6 premier. W poprzednim sezonie 2021/22 fundacja wystawiła 765 spektakli, w tym 6 premier.

Budżet fundacji w 2022 roku wynosi 19 mln zł - w 95 proc. finansowany jest ze środków własnych, 5 proc. stanowią dotacje oraz darowizny.

70 proc. budżetu stanowią koszty zatrudnienia artystów, pracowników oraz tantiem autorskich. W 2023 roku budżet powiększy się o rosnące koszty powstałe w wyniku kryzysu energetycznego, wysokiej inflacji oraz wyższy koszt zatrudnienia.

Fundacja Jandy nie może liczyć na pomoc państwa, o czym aktorka już wielokrotnie mówiła publicznie. W 2023 roku deficyt budżetowy może sięgnąć 3 mln zł.

Aktorka zaapelowała więc do widzów, by przychodzili na spektakle i kupowali bilety, które, niestety, nie są tanie. W strefie 4, czyli mocno oddalonej od sceny, kosztują 65-80 zł. Najdroższe są w tzw. strefie 1 - 125-165 zł.

Wpis Krystyna Jandy spotkał się ze sporym odzewem publiczności. Wielu internautów natychmiast rzuciło się, by kupić bilety na spektakle Jandy. Nie zabrakło jednak krytyki. Wielu zwróciło uwagę na fakt, że w czasach drożyzny bilet do teatru nie jest artykułem pierwszej potrzeby i ludzie najpierw chcą zapewnić sobie wyżywienie, dopiero później myślą o rozrywce.

"Teatrzyk to nam codziennie rządzący urządzają. Ludzie na chleb niedługo mieć nie będą, a do teatru będą gnać. żal.pl" - można przeczytać.

"Z miłą chęcią chodziłabym częściej do teatru, ale ceny po pandemii są dużo wyższe niż wcześniej. Z wielkim bólem niestety trzeba zrezygnować, mimo dużych chęci";

"Dzięki rządom PIS-u ludzie na chleb nie mają, więc za co tu kupić bilety";

"To proste jest. Jak się nie spina, to plajtuje. Pytanie dlaczego się nie spina. Rynek sam reguluje tematy i należy to szanować, a nie piszczeć";

"Jeśli ten podmiot jest nierentowny, powinien upaść, prawo rynku" - takich opinii jest dużo więcej.

Zobacz też:

Janda odebrała przerażający telefon

Krystyna Janda przyjęła czwartą szczepionkę

Burza po słowach Pieńkowskiej na wizji

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Janda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy