Kiedy w marcu tego roku Dorota Chotecka składała sobie na Instagramie życzenia z okazji 60. urodzin, wyraziła nadzieję, że to nie tylko nie koniec życiowych wyznań, lecz początek nowych. Jak napisała aktorka:
"Życzę sobie, żeby w moim życiu na nic nie było za późno. Happy birthday to me!".
Dorota Chotecka: jej kariera wciąż się rozkręca
Przeczucie jej nie myliło. Kariera aktorki nabrała ostatnio szalonego tempa. Po tym, gdy Dawid Kwiatkowski zaprosił ją do zagrania w jego teledysku, Chotecka uchodzi za aktorkę wszechstronną, która łączy pokolenia. Jak wtedy wyznała w podcaście Magdy Mołek:
"To jest fajne, warto było czekać. 16 milionów ma teledysk po roku oglądalności, to jest mega! Młody reżyser, młodzi ludzie i teraz zagrałam w drugim...".
Najnowsza rola Choteckiej, którą sama aktorka ocenia na poziomie oscarowym, wymagała ogromnego zaangażowania emocjonalnego i zewnętrznej przemiany. W filmie "Mistyczka" Chotecka wciela się w tytułową bohaterkę na przestrzeni wielu lat i musiała wiarygodnie wypaść zarówno jako 36-latka, jak i 88-latka.
Na taką rolę czekała
Osią fabularną są losy Alicji Lenczewskiej, szczecińskiej nauczycielki i działaczki partyjnej, która, wbrew swoim dotychczasowym poglądom, doświadcza religijnego przebudzenia.
Jak ocenia Chotecka w rozmowie z "Super Expressem", możliwość przedstawienia bohaterki na przestrzeni kilkudziesięciu lat była najciekawszym doświadczeniem w całym jej życiu zawodowym:
"Mam takie podejście, że każda rola, którą zrobiłam, jest moim spełnieniem. Takim Mount Everestem. Na premierze ludzie podchodzili i nie mogli uwierzyć, że ja to ja. I nie chodziło tylko o wygląd, bo charakteryzacja była wspaniała. Trzeba było zagrać wszystko - jak się poruszam, jak chodzę, jak mówię, jak układam dłoń. To było bardzo trudne, ale też bardzo ciekawe dla każdego aktora. Myślę, że gdybym zagrała to w Stanach Zjednoczonych, dostałabym Oscara. To jest taka rola".
Jeszcze niedawno, w rozmowie z Magdą Mołek, Chotecka wspominając początki kariery, wyznała, że miała zadatki na modelkę i do tej pory żałuje, że nie mogła rozwinąć się w tym kierunku:
"Wydaje mi się, że jakby za moich czasów było więcej czasopism, to bym była jak Cindy Crawford. Bo wyglądałam świetnie. Chciałam być modelką w pewnym momencie, z moim wzrostem i moimi gabarytami niewiele brakowało, no ale aktorstwo przeważyło i skoncentrowałam się na tym".
Dorota Chotecka zmieniła się do roli
Na potrzeby filmu Chotecka zdecydowała się na radykalne metamorfozy. Jak przekonuje w "Super Expressie", na tym właśnie polega piękno zawodu aktora:
"Uwielbiamy się zmieniać, uwielbiamy wyzwania, lubimy się natrudzić w tym swoim zawodzie. Dla mnie ta rola była sednem mojego zawodu, bo trzeba było pokazać absolutnie całą amplitudę emocji, serca i duszy, które są w człowieku".
Dorota Chotecka, jak daje do zrozumienia, sama nie może uwierzyć, że jej kariera tak się rozkręca. Jak wspomina w rozmowie z "Super Expressem", bała się, że w "pewnym wieku" nic już dobrego jej w zawodzie nie czeka:
"Kiedyś, jak Danuta Stenka powiedziała, że po pięćdziesiątce stała się przezroczysta, bałam się dobrnąć do pięćdziesiątki. Myślałam: po sześćdziesiątce to już koniec. To się zmieniło. Wszyscy się starzejemy. Ktoś powie: "Jaka pani stara". No co, mam się nie starzeć? Może ktoś da mi receptę, żeby się nie starzeć. Chętnie byśmy z niej skorzystały, tylko takiej recepty po prostu nie ma".
Zobacz też:
Dorota Chotecka z mężem u boku potwierdziła ponure doniesienia. "Bardzo się bałam"
Zanosiło się na to od dawna. Chotecka i Pazura wspólnie potwierdzili doniesienia. Koniec plotek
Potwierdziły się wiadomości ws. Choteckiej i Pazury. Odpowiedzieli na ważne pytanie








