Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Doda: Kręciłam w kostnicy

- Nawet gdyby mnie wieszali za gardło, to prędzej bym klaskała ze szczęścia, niż się udusiła, bo widziałabym zadowolenie ludzi - mówi Doda, która opowiedziała o swojej nowej płycie, koncertach i narzeczonym, który walczy z chorobą.

PAP Life: - Kiedy twoja nowa płyta?

Reklama

Doda: - Zaczynamy już ją nagrywać. Weszliśmy do studia z moim zespołem i potrzebujemy trochę więcej niż miesiąc. Chciałabym, żeby na przełomie lutego i marca płyta miała już swoją premierę.

PAP Life: - Płytę promujesz najnowszym teledyskiem do piosenki "Bad girls". Opowiedz o nim, bo podobno jest bardzo oryginalny...

Doda: - Premiera tego teledysku już w tym tygodniu. Przy realizacji tego klipu spełniły się moje marzenia, ponieważ zawsze chciałam nakręcić coś w kostnicy. Nekrofilia, ze względów artystycznych, zawsze mnie pociągała. Powiem więcej: pragnęłam, żeby wyrosły mi skrzydła. Wytatuowałam je sobie i cieszę się, że teraz mogły zaistnieć w trójwymiarze.

PAP Life: - Czyli koncertując z nową płytą będziesz latać nad sceną?

Doda: - Jeżeli chodzi o latanie, to robię to od dawna. Zawsze staram się bardzo inwestować w swoje show i powiem szczerze, że nie było i nie ma występu, gdzie nie dokładałabym pieniędzy do swojego show.

- Mimo wydatków bardzo się cieszę, bo dzięki temu mam opinię showmanki i moi fani wiedzą, że jak wyjdę na scenę, to nie będą się nudzić. Jeżeli chodzi o latanie, to kiedyś latałam już na różowym tronie ze skrzydłami, a niedawno odleciałam na koniu z neonowymi skrzydłami, któremu para wylatywała z paszczy...

PAP Life: - Nie boisz się tych prac na wysokościach?

Doda: - Skąd! Zawsze czuję wielką ekscytację i czekam na zszokowane miny moich fanów. Nawet gdyby mnie wieszali za gardło, to prędzej bym klaskała ze szczęścia, niż się udusiła, bo widziałabym zadowolenie ludzi. Lubię, gdy coś się dzieje. Lubię dawać coś z siebie. Każdy artysta powinien to mieć.

PAP Life: - Czy ta najnowsza płyta odzwierciedla twoje ostatnie przeżycia?

Doda: - Nie chciałabym, żeby ta płyta była udręczeniem i smutkiem. Wcześniej życie też mnie nie rozpieszczało, jeżeli chodzi o prywatne sprawy - więc przelewałam to na teksty. Teraz nie chcę już tego robić. Wiele ostatnio przeszłam i dlatego chciałabym, żeby ta płyta dawała ludziom siłę i energię.

PAP Life: - Powiedz - tak szczerze - oglądasz swoje koncerty?

Doda: - Tak, ale jestem wobec nich i samej siebie bardzo krytyczna. Najpierw oglądam sam obraz i wyłączam fonię, później delikatnie robię głośniej, ale i tak cały czas mam głowę pod kołdrą i jak się przełamię po kilku podejściach, to oglądam obraz z dźwiękiem. Potem oglądam taki koncert już setki razy. Jestem strasznym narcyzem, uwielbiam na siebie patrzeć.

PAP Life: - Twój narzeczony walczył z chorobą. Przeszczep się przyjął, a co z tobą? Będziesz nadal wspierać fundację DKMS i namawiać do oddawania szpiku?

Doda: - Oczywiście. Już wkrótce nagrywamy spot reklamowy dla telewizji, będziemy grać koncerty dla fundacji. Wszystko się rozkręca. Mamy plany na długie lata i na pewno tego nie zostawię. Nikt nam nie powie, że robiliśmy to tylko dla Adama.

- Gdy zobaczyliśmy, jak wspaniały efekt dają nasze starania, jak bardzo ludzie się solidaryzują z sobą i oddają szpik, to było to dla nas niesamowite uczucie. Przez ten czas około 40 osób przeszło przeszczepy. To jest genialne.

PAP Life: - Adam jest cały czas w szpitalu. Gdy wyjdzie, planujecie jakiś wspólny wyjazd? Jakiś odpoczynek?

Doda: - Nie ma takiej możliwości. Adam nie będzie mógł nigdzie wyjeżdżać przez najbliższe pół roku. Lekarze mówią, że nie będzie mu wolno przebywać w dużych skupiskach ludzi, trzeba będzie wyeliminować zagrożenie zarażenia się nawet katarem. Życie teraz będzie zupełnie inne, ale mam nadzieję, że powoli będzie kierować go w jednym kierunku - na scenę.

PAP Life: - Czeka Cię kolejny intensywny okres, ale przecież kiedyś trzeba mieć chwilę odpoczynku. Jak się najlepiej relaksujesz?

Doda: - Gdy mam trochę wolnego czasu, to preferuję tak zwane odmóżdżenie. Wszyscy się ze mnie śmieją, że potrafię nic nie robić. Bardzo lubię siedzieć sama, a samotność mnie nie męczy, nie nudzę się. Świetnie się wtedy regeneruję i odpoczywam. Lubię na przykład patrzeć w jeden punkt, albo robić totalne głupoty.

- Godzinami oglądam też filmy przyrodnicze albo czytam jakieś patologiczne książki. Są to na przykład pamiętniki narkomanów, albo prostytutek. Przeczytałam ostatnio w jakiejś naukowej gazecie, że chcąc utrzymać zdrowie psychiczne i higienę swojego umysłu, mózg nie może o niczym myśleć. Trzeba się wyłączyć. Potrafię się wyłączać i robię to od dziecka...

PAP Life: - Ostatnio była w Polsce Lady GaGa. Media spekulują, że chcesz się do niej upodobnić. Jak się do tego odnosisz?

Doda: - Lady GaGa nigdy nie była i nie będzie moją idolką. Jeżeli chodzi o zagraniczne gwiazdy, to dużo bardziej lubię Britney Spears i mam nadzieję, że wymiecie wszystkich swoją nową płytą, którą wydaje w marcu.

- Oczywiście szanuję fanów Lady GaGi i rozumiem tę fascynację, ale chciałabym, żeby ludzie uszanowali także mój brak fascynacji i tyle.

PAP Life: - Zawsze wyglądasz bardzo efektownie. Jak dbasz o urodę? Chodzisz do kosmetyczki, czy może stosujesz domowe sposoby pielęgnacji skóry?

Doda: - Jestem zbyt leniwa. Nie chce mi się samej kłaść maseczek. Czasami, jak wygospodaruję trochę czasu, to idę do kosmetyczki. Mama mi zawsze powtarzała, że zabiegi u kosmetyczki procentują po latach, więc chodzę. Ale ja mam taki temperament, że nie mogę usiedzieć w miejscu. Najchętniej po chwili bym wstała i poszła dalej... Trzeba po prostu lubić być oklepywanym.

PAP Life: - A co ze sportem?

Doda: - Teraz już nie jestem taka aktywna, jak kiedyś. Dawniej uprawiałam bardzo dużo sportów, a teraz mam chory kręgosłup i muszę bardzo na siebie uważać. Jakikolwiek skręt, czy mocniejsze szarpnięcie mogłoby spowodować, że nie mogłabym stać. To jest balansowanie na cienkiej linie. Ale staram się brać życie garściami i się tym nie przejmować. Chodzę na szpilkach, jestem uśmiechnięta. Zresztą, na co mi kręgosłup, skoro mam skrzydła...?

PAP Life: - Twoje koncerty są bardzo niebezpieczne dla kręgosłupa, dużo się dzieje i do tego te szpilki... Nie myślisz o tym, że w końcu organizm odmówi ci posłuszeństwa?

Doda: - Organizm cały czas się buntuje. Ludzie widzą tylko wierzchołek góry lodowej, a cała reszta jest schowana i nikt nie wie, z jakimi problemami się borykam.

PAP Life: - Nie masz tego dość? Wytrzymujesz to, tak po prostu?

Doda: - To jest mój syzyfowy kamień, który muszę pchać i nie mam zamiaru się poddawać. Będę chodzić na szpilkach, będę aktywna i nie będę płakać nad sobą. Można powiedzieć, że mam charakter Fridy, którą na ostatni wernisaż przynieśli na łóżku i piła ze wszystkimi tequilę...

Rozmawiała: Dominika Gwit

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Doda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje