Reklama

Reklama

Reklama

Doda ignorowała wezwania na policję

Powraca temat konfliktu Moniki Jarosińskiej z Dodą. Okazuje się, że Rabczewska od dwóch miesięcy nie stawiała się na policji, by złożyć zeznania...

"Dla mnie całe zdarzenie to sprawa karno-prawna, a nie wizerunkowa. Z tego co wiem, przesłuchani zostali wszyscy świadkowie zdarzenia z wyjątkiem Doroty. Dlaczego? Nie wiem..." - mówiła Jarosińska w rozmowie z tygodnikiem "Takie jest życie". Cztery dni po publikacji wywiadu piosenkarka stawiła się na komisariacie.

Jarosińska tuż po incydencie w jednym z warszawskich klubów, gdzie - według informacji "Super Expressu" - została pobita i zwyzywana przez wokalistkę, poddała się obdukcji lekarskiej, z której wynikało, że doznała obrażeń całej twarzy.

Reklama

"Postępowanie w sprawie gróźb karalnych, z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa zostało umorzone" - powiedziała tabloidowi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Monika Lewandowka, dodając, że w sprawie uszkodzenia ciała aktorki prokurator uznał, że nie będzie się zajmował tą sprawą z urzędu, gdyż nie ma w tym interesu społecznego.

Jarosińska nie daruje Rabczewskiej i zapowiada walkę. "Ja tego tak nie zostawię! Najważniejsze, żeby Doda została ukarana, a nie czuła się bezkarna. Bo skoro jej może się upiec, to jest to przyzwolenie dla innych na takie zachowanie".

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Doda | Monika Jarosińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy