Przejdź na stronę główną Interia.pl

Doda dalej nie pogodziła się ze śmiercią babci! Nie daje sobie z tym rady!

Doda (34 l.) była bardzo zżyta ze swoją ukochaną babcią, panią Pelagią (†91 l.). Gdy babcia wokalistki zmarła w czerwcu 2018 roku, niedługo po ślubie gwiazdy, ta pogrążyła się w żałobie. Jak się okazuje, do tej pory nie potrafi poradzić sobie z jej odejściem.

Po pięknym ślubie, który wzięła z Emilem w Hiszpanii 14 kwietnia 2018 roku, Rabczewska nie posiadała się z radości. Wówczas wydawało się, że celebrytka w końcu jest naprawdę szczęśliwa i znalazła tego jedynego.

Reklama

Niestety, jej szczęście nie trwało długo. W czerwcu nagle okazało się, że ukochana babcia Dody zmarła w wieku 91 lat. To był dla niej prawdziwy cios.

Nie było wywiadu, w którym piosenkarka nie podkreśliłaby, jak ważna jest dla niej rodzina, zwłaszcza kobiety - mama i babcia, które ją wychowały.

Doda nawet nie starała się ukryć, że jest u niej bardzo źle. Nie publikowała postów na swoim profilu w mediach społecznościowych, odwołała koncerty i odcięła się od mediów.

Na szczęście w tym trudnym czasie mogła liczyć na mamę oraz tatę i oczywiście na swojego męża. To on zadbał o to, by powoli wróciła do pracy i show-biznesu.

Jednak, jak się teraz okazuje, Doda nadal nie pogodziła się z odejściem pani Pelagii. Piosenkarka nie jest w stanie tworzyć nowych piosenek...

"Moja kreatywność jest obecnie na zerowym poziomie. Odkąd zmarła moja babcia, przytępiła mi się chęć do tworzenia" - mówi smutno Doda w rozmowie z "Faktem".

Wokalistka jednak zapewnia, że będzie lepiej, tylko po prostu musi przeczekać ten kiepski dla niej czas, by wrócić do tworzenia. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Doda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje