Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

DJ Adamus: Jeszcze nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy!

DJ Adamus, czyli Adam Jaworski (39 l.) zapewnia, że błędy młodości ma już za sobą. Artysta z duszą anarchisty zawsze robi to, na co ma ochotę. Pod warunkiem jednak, że nikogo nie krzywdzi.

Niczego nie planuje, bo wie, że życie potrafi zaskakiwać. Juror z show „Twoja twarz brzmi znajomo” wychodzi z założenia, że liczy się tylko to, co dzieje się tu i teraz.

Reklama

Ale jeszcze nigdy to „teraz” nie było dla niego tak łaskawe. Oto mężczyzna, który jest jak wino.

Powiedz, co wolisz – być szczerym czy miłym?

Nie da się ukryć, że szczerość ułatwia relacje międzyludzkie.

Poza tym rozmijanie się z prawdą prowadzi do tego, że człowiek zaczyna się za bardzo wkręcać w swoje intrygi i łatwo może się w nich pogubić.

Tak że zdecydowanie bardziej wolę być szczery, co nie znaczy, że nie wiem czym jest polityczna poprawność.

To ja również będę z tobą szczera i powiem ci, że czas ewidentnie działa na twoją korzyść!

Lew-Starowicz powiedział, że mężczyźni dojrzewają dopiero przed czterdziestką.

Zatem coś w tym musi być. Odrzuciłem wszystkie niezdrowe rzeczy. Czuję się lepiej i to zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Jak człowiek zaczyna dbać o siebie, to efekty same przychodzą.

W moim przypadku sprawdza się zasada, że człowiek jest tym, co je.

Chyba nie zawsze trzymałeś się tej zasady?

Pierwsze lata mojej działalności artystycznej były latami zachłyśnięcia się własnym rozwojem i to do granic możliwości, a także nieprzeciętnego forsowania organizmu.

Efekty tego złego poczynania widoczne są na zdjęciach sprzed lat.

Zaniedbałem ducha i cielesność, która też jest bardzo istotna.

Kto lub co zmusiło cię zatem do zmian?

Konfucjusz powiedział, że mamy dwa życia. Nasze drugie życie zaczyna się w momencie, w którym uświadomimy sobie, że mamy tylko jedno życie.

Moje drugie życie zaczęło się 5 lat temu.

Co się wtedy wydarzyło?

Wyjechałem do Chin i totalnie odciąłem się od rzeczywistości, a to spowodowało, że popatrzyłem na siebie z boku.

Ten wyjazd odmienił moje życie. Był punktem zwrotnym.

Praca nad ciałem rozpoczęła się w głowie?

Jak wiadomo, w zdrowym ciele zdrowy duch, a ten bardzo szybko pociągnął za sobą i ciało.

To prawda, że jesteś w stanie wysiedzieć w domu tylko trzy dni? Czy coś się w kwestii zmieniło?

Nie lubię stagnacji. Nosi mnie po świecie. Ale też zawsze bardzo chętnie wracam do domu.

Człowiek dorasta do pewnych wniosków. Ja wiem już doskonale, że nasze życie nie składa się tylko i wyłącznie z pracy.

Czasem trzeba dać sobie szansę na odpoczynek.

Musi być zachowana taka wschodnia równowaga. Brak równowagi zawsze prowadzi do zatracenia.

I tak od ponad dwudziestu lat gna cię po świecie?

Jak pomyślę, że to już 20 lat, to jestem przerażony. Myślę sobie, że albo bardzo wcześnie zacząłem, albo jestem aż tak stary.

Jakie to były lata pracy?

Przede wszystkim nie były one zmarnowane. To szalenie kreatywny i twórczy czas.

(...)

A nie jest tak, że narzucając sobie tyle obowiązków, uciekasz przed... samotnością?

Wiesz co... Powiem ci, że na razie nie znalazłem miłości na całe życie. Nie zapominaj, że żeby być towarzyskim, trzeba też umieć być samotnym.

Czyli to twoja świadoma decyzja, że jeszcze nie założyłeś rodziny?

Jakbym spotkał swoją drugą połówkę, to nie bałbym się spróbować. Ale na razie nikogo takiego nie spotkałem.

Poza tym mam świadomość tego, że w obecnych czasach więcej jest rozwodów niż ślubów.

To nie są czasy naszych rodziców, którzy  potrafili naprawiać swoje związki.

A my prędzej zdążymy się rozstać, niż coś naprawić. Dlatego niczego nie robię na siłę.

A rodzice nie męczą cię ciągłymi pytaniami o synową i wnuki?

Mój brat jest szczęśliwym ojcem, partnerem i na szczęście to on zaspokaja pragnienia rodziców w tym aspekcie.

Rodzice przyzwyczaili się do tego, że jestem typem samotnika.

Wiedzą, że nie lubię ograniczeń kulturowych. Nie ma dla mnie czegoś takiego jak normy społeczne.

Wiem, że mogę robić wszystko co chcę, pod warunkiem, że nie wyrządzam nikomu krzywdy.

Ta myśl przyświeca mi w życiu.

Zawsze tak jest, że musisz postawić na swoim?

Byłem strasznie nieznośny. Wielokrotnie byłem zagrożony wyrzuceniem ze szkoły.

Moja osobowość rozrabiaki i niedostosowanie się do ram edukacyjnych nie podobało się pedagogom.

Ale zawsze miałem wsparcie w rodzinie. Rodzice zawsze stali za mną murem. Może dlatego, że z nauką nie miałem żadnych problemów.

Czyli po prostu byłeś zdolny, ale leniwy?

Na szczęście rodzice znaleźli na mnie sposób. Przekupywali mnie materialnymi dobrami. (śmiech)

Z zachowaniem zawsze miałem na bakier i chyba do tej pory mi to zostało.

Nadal jestem anarchistą.

Po kim odziedziczyłeś ten „charakterek”?

Kiedy mój ojciec opowiada o swoim życiu kawalerskim, to widzę, że popełniam wszystkie jego błędy i powtarzam sukcesy.

Czasami wydaje mi się, że jestem jego kopią. Od ojca otrzymałem w prezencie nieroztropność i szaleństwo, a od mamy... zachowawczość.

Wiem, że jest to mieszanka wybuchowa, ale genezą szczęścia jest zaakceptowanie siebie w całości.

Tak naprawdę trzeba szukać szczęścia w sobie, a nie u innych. Tylko ludzie nieszczęśliwi szukają szczęścia u sąsiadów.

A ty swoje odnalazłeś właśnie w sobie?

Jeszcze nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy.

Alicja Dopierała

Dowiedz się więcej na temat: Adam Jaworski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje