Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Danuta Szaflarska padła ofiarą zmowy

Choć Danuta Szaflarska (†102) nigdy nie skarżyła się na swój los, niewiele osób wiedziało, że jej kariera została zablokowana. Kto maczał w tym palce?

Była pierwszą gwiazdą, którą wylansowała powojenna kinematografia. W parze z Jerzym Duszyńskim zyskali miano "pierwszych amantów", zachwycając publiczność swoimi kreacjami w filmach "Zakazane piosenki" i "Skarb". Niespodziewanie świetnie zapowiadająca się kariera artystki wyhamowała, a propozycje przestały napływać.

Reklama

Oficjalnie z powodu triumfu socjalistycznej ideologii, w której nie było miejsca dla kogoś o rysach tak subtelnych jak te, które miała Szaflarska. Był to bowiem czas, gdy na ekranie do głosu doszli robotnicy i robotnice, chłopi i przodownice pracy.

- Pamiętam, że Jerzy Zarzycki zaproponował mi w swoim filmie główną rolę - robotnicy-stachanowki. Przyjechałam na próbne zdjęcia, ubrali mnie w te kufajki, weszłam na halę zdjęciową, a cała ekipa dostała ataku śmiechu. Nie nadawałam się - wspominała Szaflarska.

Wiele lat później okazało się, że nie był to jedyny powód nieangażowania jej do filmu.

Kulisy pewnego związku

Za sprawą braku ról dla najpopularniejszej powojennej polskiej aktorki stała bowiem jej bardzo wpływowa konkurentka - Aleksandra Śląska, zwana w środowisku "królową". Ta piękna, wyniosła kobieta dla kariery gotowa była na wiele. Choć na jej palcu błyszczała już obrączka (poślubiła Czesława Górskiego, studenta medycyny), nie zawsze potrafiła oprzeć się urokowi adorujących ją mężczyzn.

Na początku lat 50. Śląska zagrała Konstancję Gładkowską, ukochaną Fryderyka Chopina, w filmie Aleksandra Forda "Młodość Chopina". Między aktorką a reżyserem wywiązała się bliska znajomość. Ford rządził całą ówczesną polską kinematografią jako jej oficjalny szef.

Mówiono, że był zaufanym człowiekiem samego Stalina. Dzięki rozległym koneksjom na samych szczytach władzy Ford sukcesywnie umacniał swoją pozycję, stając się szarą eminencją polskiego kina. To on sprawił, że Aleksandra Śląska mogła uczestniczyć w międzynarodowych festiwalach w czasach, kiedy nikt nie wyjeżdżał z Polski.

Nie narzekała też na brak propozycji. Ford, wpływając na obsady, w wielu produkcjach filmowych i teatralnych, znacząco pomógł jej w filmowej karierze. Był też niepoprawnym kobieciarzem, co może się wydać zaskakujące, zważywszy że miał zaledwie 160 cm wzrostu i aparycję dalece odbiegającą od wizerunku amanta.

Obiegowa plotka głosiła, że filmowiec "lubił duże kobiety i duże samochody". Był trzykrotnie żonaty - druga małżonka, dziennikarka, popełniła samobójstwo podobno po tym, jak zostawił ją dla Śląskiej...

W środowisku szeptano, że to właśnie Aleksandra wpłynęła na swego protektora i ukochanego, by Danuta, jako jej wielka konkurentka, nie była już więcej obsadzana w filmie - zdradziła osoba ze środowiska aktorskiego.

Wszystko wskazuje na to, że dopięła swego, bowiem Szaflarska pojawiła się na dużym ekranie dopiero w 1956 r., kiedy wpływy Forda zaczęły maleć. Wkrótce potem związek Śląskiej z reżyserem rozpadł się. Ale aktorka nie była długo samotna. Po rozstaniu wyszła za mąż za reżysera i wieloletniego dyrektora teatru Ateneum Janusza Warmińskiego.

Kiedy wiele lat później Szaflarska chciała zaangażować się do tej placówki, spotkała się z odmową. Oficjalnie ze strony dyrektora, nieoficjalnie - jego żony. Śląska zmarła w 1989 r. Danuta nigdy nie żaliła się na swój los. Przełknęła tę gorzką pigułkę, mimo iż na deskach Ateneum wystąpiła dopiero po śmierci konkurentki.

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje