Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Co zawiera testament księcia Filipa? To oni dostaną majątek!

Już dziś (17 kwietnia) odbędzie się pogrzeb księcia Filipa. Mąż królowej Elżbiety II zmarł w wieku 99 lat na zamku w Windsorze. Ceremonia z uwagi na pandemię koronawirusa będzie skromna. Wezmą w niej udział tylko najbliżsi członkowie rodziny. Czy zostali ujęci w testamencie?

Reklama

Śmierć księcia Edynburga zakończyła pewien rozdział w rodzinie królewskiej. Filip pełnił służbę przez 65 lat, w 2017 roku postanowił usunąć się w cień i korzystać z uroków emerytury.

Reklama

Towarzyszył swojej małżonce w ponad 250 wizytach zagranicznych i odbył ponad 18 tys. spotkań jako przedstawiciel monarchii.

Poddani uwielbiali Filipa, głównie za jego poczucie humoru. Książę nie bał się mówić, co myśli, czym niejednokrotnie wpadał w tarapaty. Opinia publiczna nieustannie rozpisywała się o licznych gafach, które popełniał na oficjalnych wystąpieniach.

Co zawiera testament Filipa?

Mąż Elżbiety II przed śmiercią napisał testament. Okazuje się jednak, że jest to jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic w rodzinie królewskiej. Na razie spoczywa on w metalowym sejfie, a jego treść zostanie odczytana dopiero po pogrzebie Filipa.

Zasada ta została ustanowiona w 2002 rok. Treść ostatniej woli zmarłego członka rodziny królewskiej jest ściśle strzeżoną tajemnicą. Nie wiadomo więc, kto otrzyma spadek po zmarłym księciu.

Wiele wskazuje jednak na to, że pokaźny majątek otrzymają jego dzieci: Karol, Anna, Andrzej i Edward.




pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: książę Filip

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »