Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Była żona Seweryna Krajewskiego walczy z chorobą

Wydawało się, że teraz będzie już tylko lepiej. Jednak scenariusz, jaki napisał los, jest wyjątkowo okrutny. Czy Elżbieta skorzysta z pomocy byłego męża?

To dla niej jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Plany i nadzieje Elżbiety Krajewskiej (65 l.) były zupełnie inne. Niestety, wirusowe zapalenie wątroby typu C, znów dało o sobie znać.

Reklama

- Badam się systematycznie, bo to jest podstawą przy tego rodzaju chorobie. Podczas ostatnich badań okazało się, że wirus jest w moim organizmie - wyznała w rozmowie z "Na Żywo".

To bardzo groźne. Prowadzi do marskości wątroby a także do rozwoju nowotworu.

- Rozpoczęłam leczenie. Już wiem, że może to długo trwać, ale nie poddaję się, walczę. Jestem w dobrych rękach i jestem dobrej myśli - dodała była żona muzyka Seweryna Krajewskiego (72 l.).

Artysta, który po rozwodzie rezyduje w USA, nie chce zostawić jej w potrzebie. Postanowił działać.

Szuka kliniki dla Elżbiety

- Seweryn zaoferował, że znajdzie dobrą klinikę i opłaci byłej żonie pobyt za oceanem. Stać go na to, bo tantiemy przynoszą fortunę. Ma też dodatkowe kontrakty muzyczne, dzięki sprawnej menadżerce i partnerce Helenie Giersz - mówi "Na Żywo" znajomy artysty. Pojawia się jednak pewien problem.

- Ela docenia to, ale jest honorowa i nie chce żadnej pomocy - zdradza osoba  z nią zaprzyjaźniona. Elżbieta nie ma do Seweryna żalu o przeszłość. Każde z nich poszło w swoją stronę, bo nie potrafili już razem żyć. Oficjalnie rozwiedli się niespełna dwa lata temu, jednak ich związek zakończył się znacznie wcześniej.

W 1990 r. ich 6-letni synek Maksymilian zginął w wypadku samochodowym. W prowadzone przez Elżbietę auto uderzyła ciężarówka. Po stracie chłopca nie potrafili już znaleźć wspólnego języka, nie mieli sił, by nawzajem się wspierać. Cierpiał na tym również ich starszy syn, wówczas 15-letni Sebastian.

To on, choć był jeszcze dzieckiem i sam musiał uporać się z ogromną traumą, zajął się zrozpaczoną matką.

- Gwałtownie dorósł i stał się dla mnie oparciem - wyznała potem. Muzyk rzucił się w wir pracy. Żyli razem, ale już niemal zupełnie osobno. W końcu, choć nadal okazywali sobie szacunek, stali się wyłącznie lokatorami tego samego domu. Kontakt ojca z Sebastianem również się urwał, przestali się do siebie odzywać.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje