Reklama

Reklama

Reklama

Bracia Skargård robią furorę na całym świecie - sprawdź dlaczego

W Hollywood jest co najmniej kilka sławnych rodzin, które rozpalają emocje widzów na całym świecie, ale to właśnie bracia Skarsgård na czele z ojcem robią ostatnio furorę na dużym i małym ekranie. W czym tkwi ich sekret i dlaczego są tak uwielbiani? Poznajmy bliżej rodzinę Skarsgård!

Klan Skarsgård — co warto wiedzieć?

Słysząc nazwisko Skarsgård, najczęściej na myśl przychodzi Stellan Skarsgård oraz jego pierworodny syn, Alexander. Jednak ta szwedzka rodzina liczy o wiele więcej członków, bowiem...

Stellan Skarsgård ma ośmioro dzieci i w tym aż siedmiu synów! Alexander, Gustaf oraz Bill poszli za śladem ojca i podbijają Amerykę jako aktorzy. Co z resztą rodzeństwa? Sam w przeciwieństwie do swoich braci wybrał inną ścieżkę i został lekarzem. Valter również próbuje sił w aktorstwie, jednak póki co pojawia się tylko w Szwedzkich produkcjach. Natomiast jedyna córka Stellana - Eija - przez chwilę była modelką, a obecnie pracuje jako managerka klubu w Sztokholmie.

Reklama

Rodzina Skarsgård ma jedną wspólną cechę: wszyscy są wysocy. Mężczyźni mają powyżej 190 cm, a Eija mierzy 179 cm. Choć obecnie rodzina jest rozsiana po całym świecie, nie przeszkadza im to, by wspólnie spędzać święta w Sztokholmie.

Stellan Skarsgård: pracowity ojciec rodziny

Stellan występował w filmach jednego z najbardziej kontrowersyjnych reżyserów - Larsa Von Triera, którego prowokacyjne wypowiedzi doprowadziły m.in. do usunięcia z gali Cannes. Stellan pojawił się w produkcjach Larsa takich jak: "Przełamując fale", "Dogville", "Tańcząc w ciemności" czy "Nimfomanka". Już na początku swojej kariery rozkochał w sobie Hollywood i zaczął pojawiać się w hitowych produkcjach takich jak "Król Artur" czy "Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka".

Stellan, mimo że dużo pracuje (angażuje się w 2-3 produkcje rocznie), znajduje czas dla swoich najbliższych, a w domu Skarsgård zawsze panowała rodzinna i przyjazna atmosfera. Aktor wychował się w klimacie hippisowskiej bohemy i jak wspomina najstarszy syn, uwielbiał gotować nago z kieliszkiem wina w dłoni.

Aktor był dwukrotnie żonaty, z My Skarsgård był 1975 r. do 2007 r. i wspólnie doczekali się  6 dzieci. Obecnie związany jest z Megan Everett - małżeństwem są od 2009 r. i wspólnie wychowują dwójkę synów: Ossian (13 lat) oraz Kolbjorn (9 lat). 

Alexander Skarsgård: najseksowniejszy wampir w całej kinematografii

Alexander Skarsgård udowodnił, że jest utalentowanym aktorem zarówno w projektach szwedzkich, jak i amerykańskich. Na początku swojej kariery pojawił się w "Zoolanderze" wraz z Owenem Wilsonem i Benem Stillerem. Kilka lat później zagrał u boku Kirsten Dunst i jej ojca w filmie "Melancholia" Larsa von Triera. Jednak to rola wampira w serialu "Czysta Krew" dała mu największy rozgłos i sprawiła, że kobiety oszalały na punkcie aktora, a postać Erica Northmana otworzyła mu drzwi do innych ciekawych ról. Co ciekawe, najstarszy syn Stellana niejednokrotnie wspominał w wywiadach, że nigdy nie chciał zostać aktorem jak jego ojciec:
- Kiedy skończyłem 21 lat, zaczęły się problemy i musiałem zdecydować, co chcę w życiu robić. Stwierdziłem, że brakuje mi tej ekscytacji, tego dreszczyku emocji związanego z aktorstwem. Poza tym wszystko inne się nie układało, więc wróciłem do tego, co znałem z dzieciństwa — wspomina aktor.

Zdobył nagrodę Emmy za najlepszą rolę drugoplanową w miniserialu "Wielkie kłamstewka", gdzie wcielił się w męża Nicole Kidman. W tym roku Alexandra można podziwiać w filmie "Wiking", w którym gra główną rolę.

Gustaf Skarsgård: reżyser, szalony wiking

Znany przede wszystkim z roli Flokiego z serialu "Wikingowie" oraz roli Karla Standa w serii HBO "Westworld". Jednak w odróżnieniu od braci głównie działa w Szwecji — nie tylko jako aktor, ale również jako reżyser. Obecnie jest nominowany do Złotych Żuków za najlepszą rolę pierwszoplanową w filmie "Utvandrarna". 

Bill Skarsgård: przerażający klaunZwrócił na siebie największą uwagę, gdy wcielił się w przerażającego klauna Pennywise’a w dwóch częściach horroru "To". Co ciekawe, pierwotnie producenci w tej roli widzieli aktorkę Tildę Swinton:

- Przysięgam na Boga. Od razu o niej pomyśleliśmy, gdy tylko zabieraliśmy się za produkcję. Ale niestety nie była wówczas dostępna, więc nawet nie zgłosiła się na przesłuchania. A potem przyszedł Bill i sprawił, że szczęki opadły nam na podłogę. Miał zupełnie wyjątkową interpretację Pennywise'a, był doskonale zaznajomiony z powieścią i było to dla nas niezwykle cenne - wspomina producentka Barbara Muschietti.

Bill zagrał również w "Deadpool", "Atomic Blonde" oraz pojawił się w kolejnej ekranizacji powieści Stephena Kinga "Castle Rock", na podstawie której powstał serial. Obecnie przystojną twarz aktora można zobaczyć w serialu "Clark" dostępnym na Netflixie. Bill wciela się w postać szwedzkiego przestępcy, od którego wziął się termin "syndrom sztokholmski". Będziecie oglądać?

Zobacz też:

Doda nie zaśpiewa na festiwalu w Opolu, bo... nie lubi jej żona Kurskiego

Janachowska z mężem na imprezie dobroczynnej. Cena kreacji powala

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!


 






pomponik.pl

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »