Reklama
Reklama

Blanka Lipińska przerywa milczenie! Wyjawia prawdę o Baronie!

Blanka Lipińska (35 l.) po raz pierwszy tak szczerze wypowiedziała się na temat byłego już ukochanego...

To miała być wielka miłość. Gdy tabloidy odkryły, że autorka erotyków i juror "The Voice of Poland" mają romans, stali się niemal codziennymi bohaterami prasy bulwarowej. 

Sami zainteresowani początkowo podgrzewali atmosferę i niczego nie komentowali. W pewnym momencie wstawili jednak wspólne zdjęcie i się zaczęło. 

Na ich Instagramach zaczęło roić się od wspólnych fotek. Na InstaStories Blanka relacjonowała prosto z łóżka, jak wspaniale wygląda jej życie. 

Cóż, szczęście nie trwało jednak długo. 

Na wspólne wakacje do Egiptu Lipińska poleciała już sama, choć o tym fakcie dowiedziała się już ponoć na lotnisku. Baron (sprawdź!) po prostu się nie zjawił. 

Tabloidy pisały o upokorzeniu "pisarki", ta w końcu postanowiła wyjawić, co myśli o Baronie...

Reklama

Blanka z pozoru dość pozytywnie wypowiada się o byłym. Ale słowa o tym, że najbardziej docenia w nim to, że... radził sobie z jej wielkim sukcesem i sławą, brzmią dość zaskakująco.

Przecież Baron to równie znana postać i obecna w show-biznesie o wiele dłużej! 

"Alek jest bardzo poprawny, dyplomatyczny, nie pokazuje zbyt wiele i nie wpuszcza obcych do swojego świata. W nim jest inna mądrość. Jako mężczyzna z moim sukcesem radził sobie wyjątkowo dobrze. Połączyło nas jedno: oboje mieliśmy nietuzinkowe spojrzenie na życie i świat. Wychowaliśmy się w polskiej kulturze, ale nie do końca zgadzaliśmy się z jej założeniami. Jako para nie zawsze zgadzaliśmy się we wszystkich kwestiach, ale… teraz nie ma to już żadnego znaczenia" - wyznaje w rozmowie z "Party". 

Zapewniła też, że na wakacjach w Egipcie miała wsparcie bliskich i nie rozpaczała przez cały wyjazd. 

"Mieszka tam bardzo dużo Polaków, z którymi się przyjaźnię, i ten czas spędziłam z nimi. Miałam znajomych z Al-Dżuny, doleciała do mnie moja stylistka fryzur Agnieszka, więc na brak towarzystwa nie mogłam narzekać. Byłam też w kontakcie z menedżerką, terapeutką i rodziną. Z taką ekipą, realną i wirtualną, nie było mowy o samotności" - zapewniła. 

Na koniec dodała, że wciąż ma nadzieję na wielką miłość do grobowej deski. 

Trzymamy zatem kciuki! 

***

pomponik.pl
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy