Reklama

Reklama

Reklama

Beata Tyszkiewicz i Małgorzata Potocka skrywają wspólną tajemnicę?

Kiedy gdzieś przypadkiem się spotkają, nie szczędzą sobie ciepłych słów i serdeczności. Małgorzata Potocka (63 l.) zawsze patrzy na Beatę Tyszkiewicz (78 l.) z uwielbieniem, a ta niemal z matczyną troską interesuje się sprawami młodszej koleżanki. Przyjaciółki, krewne? Co takiego je łączy?

Po raz pierwszy spotkały się w 1968 roku na planie filmu Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż". Beata Tyszkiewicz była już wówczas wielką gwiazdą, przechodziła z planu na plan, tworząc historię polskiego kina. Małgorzata Potocka miała 15 lat i właściwie w tym filmie debiutowała, chociaż już wcześniej zagrała mały epizod w "Awanturze o Basię".

Jej ojcem był znakomity scenograf i kostiumograf Ryszard Potocki (†60 l.). Wychowała się praktycznie na planie. Tym bardziej, że mieszkali w Łodzi, ówczesnej stolicy naszego filmu. "Dorastałam w szalonym domu. Mój tata był jedynym w owym czasie w Polsce specjalistą od efektów specjalnych. Uczestniczył w zakładaniu studia filmowego Semafor. Pracował przy takich filmach jak 'Historia żółtej ciżemki', 'Skarb', 'Pociąg' i wiele innych. Nie chodziłam do przedszkola tylko na plan filmowy i do hal zdjęciowych. Siedziałam w barze u pani Waci albo w garderobie, albo u taty w pracowni" - mówiła Małgorzata.

Reklama

We wspomnianej "Historii żółtej ciżemki" maleńką rólkę zagrała też Beata Tyszkiewicz, która wówczas poznała ojca Małgorzaty Potockiej. Gdy więc kilka lat potem spotkały się na planie "Wszystko na sprzedaż", doświadczona aktorka w naturalnym odruchu otoczyła opieką debiutantkę. Skąd więc taka serdeczność wobec nastoletniej Małgorzaty?

Filmowe plany z tamtych lat do dziś kryją wiele nieodkrytych jeszcze tajemnic. Jedną z nich jest ta, że Beatę Tyszkiewicz i tatę Małgorzaty Potockiej, mężczyznę pięknego, charyzmatycznego i wybitnie interesującego, łączyła przyjaźń, która wykraczała poza sprawy zawodowe. Ryszard Potocki, jak wielu mężczyzn, nie mógł obojętnie patrzeć na śliczną Beatę Tyszkiewicz, choć ona zakochana była akurat w zabójczo przystojnym Andrzeju Łapickim.

W 1963 roku na planie filmu "Skąpani w ogniu" po raz kolejny przyszło Beacie Tyszkiewicz pracować z Ryszardem Potockim. Był od niej wiele lat starszy, ale przecież ją zawsze fascynowali mężczyźni dojrzali. Aktorka, jak sama przyznawała, miała wokół siebie wielu mężczyzn, którzy ją adorowali, jednak żadnego, który chciałby z nią stworzyć prawdziwy dom. "Nie chcę, żeby ktoś mnie kochał czy wielbił. Chcę, żeby się zachowywał konwencjonalnie. A potem będziemy robić ptysie ze śmietaną" - to była jej filozofia związku.

Sławny scenograf też nie był mężczyzną konwencjonalnym. No i też nie był wolny, choć jego małżeństwo nie uchodziło za szczęśliwe i ostatecznie zakończyło się rozwodem.

"Miałam bezwarunkową miłość ojca, ale mama nie dawała mi dowodów miłości. Musiałam o nie zabiegać. Kochałam ją i bałam się jej. Moja mama była niezwykłą kobietą, ale miała tak ciężkie przeżycia, że nie panowała nad sobą. Jeżeli w czasie wojny 3 razy stawała pod ścianą śmierci, jak mogłam ją zrozumieć?! Stało się to dopiero, gdy zaczęła odchodzić. Nie wiem nic o dziecięcej beztrosce. Znam za to dramat rozwodzących się rodziców" - wyznała kiedyś Małgorzata Potocka.

Czy aktorka wie o bliskiej relacji taty i gwiazdy polskiego kina? Bliskość obu pań wskazuje, że istnieje między nimi szczególne porozumienie, jakby przypieczętowane wspólną tajemnicą.

Rewia
Dowiedz się więcej na temat: Beata Tyszkiewicz | Małgorzata Potocka (aktorka)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »