Przejdź na stronę główną Interia.pl

Beata Tadla w Sopocie z... Ludzie przecierali oczy ze zdziwienia

Beata Tadla (43 l.) wybrała się nad Bałtyk, by wraz z przyjaciółmi świętować 43. urodziny. Dziennikarka pojawiła się na sopockim molo i popularnym Monciaku. Turyści nie kryli zaskoczenia widokiem znanej pani z telewizji. Podchodzili, prosili o wspólne zdjęcie i gratulowali jej niedawnej wygranej w "Tańcu z gwiazdami". Pytali także o zdrowie syna Janka (18 l.), który trafił do szpitalu z powodu poważnego urazu kręgosłupa.

Jak udało się dowiedzieć "Rewii", syn gwiazdy doszedł już do zdrowia. Krótko przed wyjazdem nad morze Beata spakowała go i zawiozła na lotnisko. Janek poleciał do Sarajewa, by wziąć udział w... ślubie swojego ojca.

Reklama

Były mąż Beaty Tadli, dziennikarz telewizji Polsat, ożenił się tam ze swoją koleżanką z tej samej stacji.

- Poznali się w redakcji, zrobili kilka reportaży. To świetny duet tak w życiu, jak i w pracy - wyjawia osoba z ich otoczenia. - Janek pogratulował ojcu. Cieszy się, że przynajmniej jedno z jego rodziców zdołało ułożyć sobie życie. Nie ukrywa, że teraz czeka na to, kiedy mama będzie szczęśliwie zakochana - zdradza z kolei znajoma Beaty.

Taki duet w życiu i pracy Beata Tadla jeszcze niedawno tworzyła z Jarosławem Kretem (54 l.). Niestety, nie miała tyle szczęścia co jej były mąż. Dziś, choć nie narzeka na samotność, chciałaby się zakochać.

- Wciąż wierzy, że dane jej będzie ułożyć sobie życie i trzeci, ostatni raz wyjść za mąż - słyszymy.

Dziennikarka ma za sobą dwa małżeństwa. Pierwsze zawarła jeszcze w rodzinnej Legnicy.

- To była szczenięca miłość i okropna decyzja o ślubie. Miałam 20 lat. Chciałam być dorosła, wydawało mi się, że jak będę miała męża, wszyscy będą mnie traktować poważniej. Mój mąż był aktorem legnickiego teatru, a małżeństwo przetrwało tylko rok - przyznaje.

Po rozwodzie przeniosła się do Warszawy, gdzie poznała drugiego męża. - Spotkaliśmy się na jakiejś konferencji, zaczęliśmy rozmawiać. Bardzo mnie rozczulił, kiedy zaprosił mnie do bufetu w Ministerstwie Finansów na tatara - wspomina tamte chwile Tadla.

Małżeństwem byli prawie 13 lat. Dzisiaj dziennikarka jest sama, jeszcze poraniona po tym, w jaki sposób rozstał się z nią pogodynek Jarosław Kret. Ale gdy patrzy na byłego męża, życzy mu jak najlepiej i nie przestaje wierzyć w miłość. Jest pewna, że i ona spotka na drodze mężczyznę, który spełni jej oczekiwania. Jaki powinien być?

- Może mieć dzieci z poprzedniego związku, bo wtedy będzie wiedział, czym jest odpowiedzialność za innych. I nie może się mnie bać, co, niestety, często zauważam - wyznała Beata Tadla.

- Chcę, żeby mnie inspirował. Czasem pochwalił, czasem konstruktywnie skrytykował, wspierał mnie w moich dążeniach. Musi pójść ze mną do kina, ugotować czasem coś dobrego, a czasem po prostu posiedzieć i pomilczeć. Potrzebuję kogoś, kto ma na swoim koncie sukces, kto nie będzie mnie wciąż frustrował - zdradza. I nie ma wątpliwości, że kogoś takiego jeszcze zdoła spotkać.

***

Zobacz więcej materiałów:

Dowiedz się więcej na temat: Beata Tadla

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje