Przejdź na stronę główną Interia.pl

Beata Tadla dumna z syna. Chłopak znalazł pracę

Po rozstaniu z Kretem Beata Tadla (42 l.) ma więcej czasu dla syna. Relacje obojga nigdy nie były lepsze. Matka ma wyrzuty sumienia, że wcześniej nie słuchała Janka...

Syn gwiazdy nie kryje zadowolenia z faktu, że pogodyn zniknął z ich życia. Po pierwszym szoku także Beata doszła do wniosku, że dobrze się stało...

Reklama

- Janek dawno stracił zaufanie do partnera matki - zdradza "Na Żywo" znajoma dziennikarki.

- Uważał, że Kret nie traktuje jej tak dobrze, jak na to zasługuje. Stawał w jej obronie i próbował rozmawiać z "przyszywanym ojczymem". To tylko zaogniało sytuację. W końcu Janek ostrzegł partnera matki, że jeśli ją skrzywdzi, będzie miał z nim do czynienia. Doszło do tego, że pogodynek kazał Beacie wybierać: "albo syn albo ja" - twierdzi  rozmówca gazety.

Ostatecznie Kret zniknął z życia obojga, a Beata "zrozumiała, że syn miał rację, ostrzegając ją przed Jarosławem". Dziś kibicuje matce podczas występów w "Tańcu z Gwiazdami".

- To wspaniałe dziecko i mądry człowiek. Pracuje dorywczo, dorabia, ucząc dzieci języka angielskiego. Mówi też biegle po rosyjsku - zdradza Tadla w rozmowie z "Na Żywo".

Dodaje, że syn chce studiować socjologię, bo interesują go różnice kulturowe, zmiany społeczne i polityka. Nie krytykuje go nigdy, nawet za udział w imprezach, gdzie pojawiają się używki.

- Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto w wieku 17 lat nie próbował robić tego, czego robić nie wolno - kwituje Beti.

***

Zobacz więcej materiałów:

Reklama

Reklama

Reklama