Beata Tadla ostatnio nie czuła się najlepiej. Media obiegła informacja, że dziennikarka ma problemy zdrowotne i wylądowała w szpitalu. Pisano, że doznała zapaści podczas nagrań jednego z programów. Wezwano do niej pogotowie ratunkowe.
Informację o pilnej hospitalizacji 46-letniej gwiazdy potwierdziliśmy u wiarygodnego źródła. Ze wstępnych ustaleń lekarzy wynika, że prawdopodobnie do nagłego pogorszenia się stanu zdrowia dziennikarki doszło wskutek zapaści
Beata Tadla miała zapaść i była w szpitalu
Na szczęście dzisiaj Beata Tadla czuje się znacznie lepiej. Przeszła dokładne badania, które miały pomóc w postawieniu diagnozy. Dziennikarka długo nie komentowała doniesień mediów. W końcu jej syn zdecydował się odnieść do pojawiających się informacji o jej stanie zdrowia.
W rozmowie z Pudelkiem, Jan Kietliński wyjaśnił, że jego mama czuje się dobrze i musi odpoczywać. Była lekko przepracowana i potrzebuje po prostu wakacji. Miała objawy typowe przy dużym przemęczeniu.
Syn Beaty Tadli odniósł odniósł się także do plotek, jakoby zapaść miała być wywołana podaniem szczepionki na COVID19. Wyjaśnił, że to kompletne bzdury i nie zamierza wchodzić w dyskusję z antyszczepionkowcami.
(...) oni żyją w swoim świecie, mają swoje medyczne fakty i autorytety
Beata Tadla zgodnie z zaleceniami lekarskimi udała się na wakacje. Wybrała się do Dubaju. Na nowych zdjęciach widać jednak, że choroba zostawiła po sobie ślad. Dziennikarka bardzo schudła.
Beata Tadla opowiedziała o wojnie w Ukrainie
Teraz pojawiła się w Dzień Dobry TVN i mówiła o wojnie w Ukrainie. W 2014 roku relacjonowała wydarzenia na kijowskim Majdanie, a emocje, które wtedy jej towarzyszyły wróciły na nowo. Opowiedziała o nich w rozmowie z Anną Kalczyńska i Andrzejem Sołtysikiem.
To jest taka trauma, która się otworzyła. [...] Pojechaliśmy tam z ekipą, żeby relacjonować protesty, które wybuchły przeciwko temu, że Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. [...] Wtedy wybuchły protesty, był szturm, ale był z zupełnie innych powodów niż to się dzisiaj dzieje. [...] Mimo że to był zupełnie inny powód, tragedia ludzka też była, bo na ulicach lała się krew. Hotel, w którym mieszkaliśmy, stał się szpitalem polowym i kostnicą. Widzieliśmy z okien, jak ludzie giną
Dziennikarka wyznała, że wydawało jej się, że to nie może się znowu zdarzyć, a jednak się dzieje. Dodała, że nikt z nas nie był na to przygotowany. Mówiła, że każdy z nas pomaga Ukraińcom na tyle, na ile potrafi. "Nie każdy ma w sobie tyle sił, odwagi, warunków, możliwości, ale też siły psychicznej, żeby temu podołać" - podsumowała.


***
Zobacz także:
COVID-19 nie zniknął, przysłoniła go wojna
W życie weszły rozwiązania podatkowe dla wspierających ofiary wojny w Ukrainie
Rodowicz, Górniak, Steczkowska. Ile naprawdę kosztował koncert "Solidarni z Ukrainą"?
Marina upomina w sprawie uchodźców! "Nie są zwierzętami w ZOO"








