Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Beata Kozidrak zrobi to dla brata! Odda mu hołd na nowej płycie?

Wszystko szło ku dobremu. Starszy brat martwił się o jej przyszłość. Chciał jej pomóc w zbudowaniu nowego życia. Nie zdążył... odszedł na zawsze.

Śmierć brata dla Beaty to był szok. Bardzo go kochała i nie mogła się nacieszyć, że po latach nieporozumień ich relacja zaczęła wreszcie wyglądać jak za dawnych czasów: on znów był troskliwym starszym bratem, ona zapatrzoną w niego młodszą siostrą. Znów był kochający, chciał pomagać, doradzać.

Reklama

Wiedział, jak przekonać ją o jej talencie, własnej wartości. Namawiał, by wytrwała w postanowieniu o solowej karierze.

Pani Beata pragnęła wydać nowy solowy album, inny od poprzednich, bardziej w stylu pierwszych kompozycji BAJM. Uznał, że pomysł jest doskonały. 

"Jarek miał napisać na ten album kilka kompozycji, bardzo się do tego zapalił. Zaczął już pracę..." – mówi tygodnikowi "Świat i Ludzie" osoba z branży muzycznej. 

Nie zdążył. Był schorowany, ale miłość do siostry dodawała mu sił. Beata wiedziała, że brat cierpiał na cukrzycę i miał problemy z kręgosłupem. 

Jego syn zdradza też, że pod koniec życia miał problemy z poruszaniem się. Lecz nic nie zapowiadało nieszczęścia.

Czuł pełnię sił twórczych, chciał jeszcze cieszyć się życiem. Bawił się muzyką, intensywnie pracował nad kompozycjami. Nagle, w środku nocy, stracił przytomność.

Trudno uwierzyć, że ich relacje długo były napięte. Starszy brat był jednym z założycieli BAJM, napisał dla zespołu takie hity jak „Piechotą do lata” czy „Józek, nie daruję ci tej nocy”, ale w 1994 r. rozstał się z zespołem. Mówiono, że na jego decyzję wpłynęły nieporozumienia z Andrzejem Pietrasem, szwagrem i byłym liderem grupy, który stał się jej menedżerem i forsował swoje wizje, których Jarek nie akceptował.

Doszło do kłótni, podczas której padły słowa, które trudno było zapomnieć. Jarosław nie chciał już mieć nic wspólnego z zespołem, nie godził się występować nawet przy okazji ważnych rocznic zespołu BAJM. Zajął się malarstwem, muzycznie zafascynował bluesem.

Jednak gdy małżeństwo Beaty przestało istnieć, a jej zdrowie było zagrożone, wrócił do roli kochającego brata.

Starał się być dla niej oparciem. Był gotów pomagać przy nagraniu płyty. Marzyli, że stworzą razem przebój na miarę "Piechotą do lata". 

Czy Beata odda mu hołd na swojej następnej płycie?

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kozidrak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »