Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się, że drogi Beaty Kozidrak i Andrzeja Pietrasa rozejdą się. Byli już małżonkowie pobrali się przeszło 30 lat temu. Od tamtego czasu stali się nierozłączni, nawet pracowali razem.
To dlatego początkowo nie dawano wiary temu, że ich małżeństwo chyli się ku końcowi. Przecież uchodzili za jedną z najlepiej dobranych par w polskim show-biznesie! A jednak niemożliwe stało się i para jest już po rozwodzie. Co więcej, w mediach zaczęły pojawiać się informacje, jakoby oboje układali sobie życie u boku innych partnerów.
Zaczęło się od tego, gdy paparazzi przyłapali Pietrasa na czułościach z tajemniczą kobietą. I choć później mężczyzna zapewniał, że żadnego romansu nie ma, fotki raczej przeczyły jego słowom.

Krótko po tym, jak zdjęcia ujrzały światło dzienne, Beata Kozidrak niespodziewanie oświadczyła, że i ona jest zakochana. Do tej pory nie zdradziła tożsamości swojego nowego partnera. Wiadomo tylko, że jest warszawskim biznesmenem. Fotoreporterzy dwoją się i troją, ale także oni nie mają szans na nakrycie artystki z facetem. Co więcej, jak czytamy w "Fakcie", "nikt nigdy go na oczy nie widział".
Nie można się więc dziwić, że pojawiają się wątpliwości, czy rzeczywiście wokalistka ma kogoś, czy... może sobie to tylko zmyśliła. Informator "Faktu" utrzymuje, że prawdziwa jest ta druga wersja. Podobno Kozidrak nie mogła znieść, że Pietras tak szybko znalazł sobie pocieszenie i nie chciała "wyjść na ofiarę losu", a ponadto pragnęła "zagrać Andrzejowi na nosie", więc także zaczęła obnosić się z rzekomą nową miłością.
"To nie jest możliwe, by Beata kogoś miała. Odkąd jest w Warszawie, wolny czas spędza ze swoją przyjaciółką. Z nią też wyjechała na wakacje. Gdyby z kimś był, na pewno wolałaby pierwszy urlop po rozwodzie spędzić z ukochanym" - opowiada w tabloidzie koleżanka artystki.
Myślicie, że rzeczywiście coś jest na rzeczy?

***Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów








