Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Beata Kozidrak nie słucha lekarzy? Prosi się o nieszczęście?!

Beata Kozidrak (56 l.) ma za sobą ciężki czas. Rozwód oraz praca nad nową płytą dały jej się we znaki. Czy wokalistka nie przesadza trochę z nadmiarem obowiązków?

Kraków, Toruń, ale też Chicago, Rahway blisko Nowego Jorku i Haga w Holandii. To tylko kilka wybranych miejsc na mapie koncertowej Beaty Kozidrak, które w najbliższych tygodniach odwiedzi wokalistka. Do tego występy w ramach musicalowego projektu "Broadway in Lublin", gdzie razem z innymi artystami Beata prezentuje wybór największych przebojów z filmów muzycznych i musicali.

Nie ma się co oszukiwać, tempo jest oszałamiające. Przed nią naprawdę wyczerpujące tygodnie, a przecież jeszcze niedawno miała poważne problemy zdrowotne...

Reklama

Złe chwile już za nią

To nie jest łatwy rok dla Beaty Kozidrak. Artystka ma za sobą trudny rozwód z mężem Andrzejem Pietrasem (62 l.). Potem niespodziewanie pojawiły się problemy zdrowotne. Niedawno piosenkarka musiała odwołać spotkanie z fanami z okazji promocji płyty, bo trafiła do szpitala. Na szczęście na krótko i szybko wróciła do sił, ale na pewien czas musiała zawiesić wszelką aktywność związaną z promocją najnowszej, solowej płyty "B3".

Dobrze, że problemy z sercem okazały się przejściowe. Dziś Beata Kozidrak znowu koncertuje i mimo tego, że jeszcze niedawno lekarze ostrzegali ją przed zbyt forsownym trybem pracy, ona na scenie daje z siebie wszystko. Mogą świadczyć o tym wpisy zamieszczane na jej Facebooku przez fanów, którzy nie kryją radości, że kolejny raz mogą zobaczyć na scenie ukochaną artystkę.

"Pani Beato, jest Pani w świetnej formie, wspaniały koncert w wykonaniu całego zespołu! Cieszę się ogromnie, że mogłam usłyszeć najlepszy żeński polski wokal na żywo" - to tylko jeden z licznych komentarzy, które utworzyli fani po ostatnich koncertach w Lesznie oraz Koninie.

Najlepszym lekiem jest miłość fanów

Gdy pojawiły się informacje, że ze zdrowiem Beaty są pewne problemy, głos postanowiła zabrać sama wokalistka. Napisała wówczas, że tyle serca włożyła w przygotowanie nowej płyty, że teraz sama musi zadbać o własne serce. Prosiła też fanów o to, żeby mocno trzymali za nią kciuki. Widać, że uczucie, jakim darzą ją wielbiciele, jest na tyle wielkie, że w ekspresowym tempie i z nowymi siłami wróciła na scenę.

Teraz przed nią występy nie tylko w Polsce, ale też w Europie oraz dalekiej Ameryce. Zmiana stref czasowych nie będzie zapewne dla niej łatwa, ale ona nie poddaje się. Dodatkowo świadomość, że najbliższe tygodnie będą dla niej czasem wytężonej pracy, dodaje jej nowych sił i radości.

Beata Kozidrak przyznaje, że rozstanie z mężem było dla niej sporym ciosem i traumatycznym przeżyciem. Dlatego stres z tym związany, ale też ciężka praca w studio i na scenie w ostatnich miesiącach, odbiły się na jej zdrowiu.

Na szczęście wokalistka może liczyć na córki oraz przyjaciół. Jej sercem zajął się mąż Grażyny Torbickiej (57 l.), prof. Adam Torbicki (63 l.), który zrobił jej szereg badań w podwarszawskiej klinice kardiologicznej, w której pracuje. Zapewne gdyby stan zdrowia Beaty okazał się zły, nie pozwoliłby jej na forsowną trasę koncertową i wylot do USA.

Dziś artystce nie pozostaje nic innego niż mieć nadzieję, że spotkanie z kochającą ją publicznością mocno podniesie ją na duchu oraz ponownie pozwoli uwierzyć we własne siły.

Trzymamy mocno kciuki!

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Beata Kozidrak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »