Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Barbara Krafftówna: Trzy razy jej serce przebiły krwawe strzały

Panna Honorata, ukochana Gustlika Jelenia. W serialu "Czterej pancerni i pies" pojawiła się w czterech odcinkach. To wystarczyło, by zawojowała serca widzów. I pozostała ulubioną postacią do dziś, mimo że upłynęły 52 lata! Gdy Barbara Krafftówna (89 l.) grała pokojówkę generała Wehrmachtu, miała 38 lat. Tyle, ile jej filmowy partner, czyli Franciszek Pieczka (90 l.). Była zakochana i wierzyła, że mężczyźni, których kocha, zawsze będą przy niej...

Urodziła się jako wcześniak. Niemal cudem wygrała walkę o życie. Potem było dzieciństwo w Łucku na Wołyniu. Starsza o 14 lat siostra Maria śmiała się, że rośnie im w rodzinie mała Ćwiklińska (Mieczysława Ćwiklińska była wielką przedwojenną aktorką). Kres sielance położyła wojna. Matce, która czuła, że muszą uciekać z zajętych przez Sowietów terenów, zawdzięcza, że nie trafiła na Syberię.

Reklama

W czasie niemieckiej okupacji uczęszczała do konspiracyjnego studia dramatycznego. Debiutowała rok po wojnie. Zamieszkała w Gdyni, gdzie miała wielu zalotników. Lubi wspominać utalentowanego pianistę, z którym podziwiała morze i lekarza, zabierającego ją do cukierni na ciastka. Podczas wczasów w sanatorium adorował ją muzyk, a gdy pojechała z wizytą do Wrocławia - dyrygent tamtejszego teatru.

Wydawało się, że ta miłość będzie najważniejsza, bo rzuciła dla niego ukochane Wybrzeże. Ale w Warszawie wybrała się na pierwszomajowy pochód... Ze starszym o rok aktorem Michałem Gazdą (†42 l.) niosła transparent. Patrzyli tylko na siebie. Po 16 dniach zgodziła się zostać jego żoną i 1 czerwca 1953 roku wzięli ślub. Po trzech latach na świat przyszedł ich syn Piotr.

Cios spadł na nią niespodziewanie. 6 listopada 1969 roku ktoś zadzwonił do SPATiF-u, gdzie czekała na męża. Kazano jej wracać do domu. Tam zastała milicjanta, który powiedział, że Michał miał wypadek. Gdy prowadził samochód, dostał zawału serca. Nie miał szans. Zginął. Myślała, że oszaleje z żalu. Nie mogła znaleźć sobie miejsca.

Ale miała 13-letniego syna i musiała poukładać sobie życie. Robiąc karierę zawodową, czekała aż syn się usamodzielni. Na koncie miała liczne role teatralne i ponad 20 filmów, m.in. "Popiół i diament", "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Przygodę z piosenką", gdy w końcu na początku lat 80. wyjechała do USA. Nie mówiła po angielsku, gdy poznała dyrektora międzynarodowego instytutu do spraw emigrantów w San Francisco Arnolda Seidnera.

Do złudzenia przypominał jej pierwszego męża. Szybko się pobrali. Pięć miesięcy później dostała porażającą wiadomość telefoniczną: zawał serca. Wróciła do Polski. Okrutny los ciągle jednak ją ścigał. W 2009 roku kolejny telefon rozdarł jej serce. Zmarł mieszkający w Kanadzie syn. - Nagle jakbym dostała obuchem w łeb - wspominała. Nie wie, co by wówczas zrobiła bez przyjaciół i bez pracy.

Zagrała w serialu "Bank nie z tej ziemi". I oczywiście mogła liczyć na starego druha, Franciszka Pieczkę. Sympatyczna para spotyka się co jakiś czas. Latem tego roku uhonorowani zostali Wielkimi Nagrodami XVIII Festiwalu Dwa Teatry za wybitne kreacje w Teatrze Telewizji Polskiej i Teatrze Polskiego Radia. Wystąpili też razem w radiowej Trójce w słuchowisku napisanym specjalnie dla pani Barbary Wszystko w rodzinie.

Niedawno znowu mogli się wyściskać. W Koninie na pierwszym jesiennym festiwalu filmowym. Wspominając stare czasy wpadli na wspaniały pomysł. Chcą zrobić swoim sympatykom niespodziankę. Przygotowują specjalny program objazdowy po kraju. Najpierw jednak pani Barbara świętować będzie 4 grudnia 90. urodziny na scenie teatru Polonia w Warszawie.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:



Dowiedz się więcej na temat: Barbara Krafftówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje